poniedziałek, 23 października 2023

TECHNIKA POMODORO - jak planować uczenie się


Miej jasny plan, ogranicz czas, zabierz się do roboty i usuń z drogi rozproszenia, będziesz zdziwiony, ile uda Ci się osiągnąć!

Co to jest technika Pomodoro?

To bardzo prosta i jednocześnie bardzo efektywna technika zarządzania swoim czasem.

Czy to ma coś wspólnego z Włochami i pomidorem? Owszem. Twórcą tej techniki jest Włoch, Francesco Cirillo. Natomiast nazwa pochodzi od kuchennego czasomierza w kształcie pomidora (zdjęcie poniżej).

Technika Pomodoro to bardzo prosta technika zarządzania czasem, którą można zastosować niemalże od zaraz. Wystarczy, że przeczytasz poniższe wskazówki.


Jakie narzędzia są potrzebne?

· lista zadań – w formie papierowej lub elektronicznej

· długopis – zbędny w przypadku listy w formie elektronicznej

· czasomierz kuchenny – w zasadzie może być każde urządzenie, które wyda z siebie jakiś dźwięk po 25 minutach.
 

                                   



Jak zacząć korzystanie z techniki Pomodoro?


1. Stwórz przejrzystą listę zadań do wykonania w najbliższym czasie,

np.: odpiszę Krzyśkowi, zrobię ćwiczenia z matmy, posprzątam biurko, odkurzę pokój

2. Wybierz zadanie do wykonania

Cirillo proponuje, żeby na początku dnia zrobić sobie listę zadań do wykonania i posortować ją według ważności. Potem wystarczy kolejno realizować zadania, czyli wybierasz pierwsze zadanie z listy.

3. Ustaw czasomierz na 25 minut

25 minut, bo tyle trwa jedno Pomodoro, to przedział czasowy na zrealizowanie zdania w całości lub w części. Czasomierz może to być budzik, timer kuchenny lub specjalna aplikacja.

4. Wyłącz wszelkie rozpraszacze i pracuj nad zadaniem przez całe Pomodoro

Pracuj nad wykonaniem zadania do czasu, aż zadzwoni czasomierz. Nie przerywaj sobie i nie pozwól, żeby ktoś inny Ci przerwał. To tylko 25 minut. Czasomierz powinien być tak ustawiony, żebyś widział, ile czasu pozostało do końca Pomodoro.

5. Oznaczasz zadanie jako wykonane

Po upływie 25 minut z zadowoleniem oznaczasz zadanie jako wykonane. W przypadku dłuższego zdania, wymagającego więcej niż 25 minut, cieszysz się, że już część masz za sobą :)

6. Robisz sobie 5-cio minutową przerwę

Po upływie jednego Pomodoro robisz sobie obowiązkową przerwę. Ten punkt może być trudny do zrealizowania dla niektórych. W każdym razie jest to kluczowy fragment techniki Pomodoro. Najlepiej w tym czasie przeciągnąć się, przejść się po biurze, popatrzeć przez okno. Dobrze, gdy przerwa wymaga fizycznego ruchu.

7. Po 4 Pomodoro robisz sobie dłuższą przerwę

Po zakończonym czwartym Pomodoro zasługujesz na dłuższą (20-30 minut) przerwę. To jest dobry czas na zrobienie sobie herbaty, kawy czy czegoś innego do picia :) Spróbuj się zrelaksować. Możesz też w czasie tej przerwy sprawdzić pocztę, aktualności, zadzwonić gdzieś albo pobiegać po schodach w ramach ćwiczeń fizycznych.

W skrócie: ustalamy plan, ograniczamy czas, ruszamy do działania i wyłączamy rozproszenia, na koniec - przerwa.

Niektórzy stosują parę takich 25 minutowych „sesji Pomodoro” w ciągu dnia, a innym wystarcza dosłownie jedna.



Zasady w Technice Pomodoro

1. Pomodoro jest niepodzielne – Jeżeli zaczniesz nad czymś pracować to przerwę zrobisz sobie dopiero za 25 minut.

2. Jeżeli zadanie wymaga więcej niż 5-7 Pomodoro – podziel je na mniejsze części.

3. Jeżeli zadanie zajmie Ci mniej niż jedno Pomodoro – dorzuć do niego kolejne krótkie zadanie tak, żeby wypełnić całe Pomodoro

4. Kolejne Pomodoro pójdzie Ci lepiej.

5. Technika Pomodoro nie powinna być wykorzystywana w Twoim wolnym czasie – korzystaj z niego bez ograniczeń.


Dlaczego ta technika jest taka skuteczna?

Podział pracy na stosunkowo krótkie odcinki czasowe ma kilka zalet. Po pierwsze, pozwala na pracę w skupieniu. Łatwiej jest Ci się skoncentrować (i usunąć ewentualne rozpraszacze), gdy wiesz, że to tylko przez określony czas. Świadomość upływającego czasu zwiększa też Twoją wydajność, bo chcesz skończyć zadanie przed przerwą.

Po drugie, ułatwia zmotywowanie się do samej pracy i jej rozpoczęcie. Zupełnie inaczej się podchodzi do zadania z myślą, że trzeba je wykonać w całości, bez przerw, a inaczej gdy masz nad nim popracować tylko przez 25 minut.

Trzeci ważny aspekt to same przerwy. Pozwalają one na odświeżenie umysłu, na oderwanie się od tematu na chwilę. Dzięki temu nie męczysz się tak i jesteś w stanie pracować w ten sposób (z 5 min. przerwami) przez dłuższy czas w skupieniu niż w przypadku pracy bez przerw.

Więcej na temat techniki Pomodoro znajdziesz na stronie PomodoroTechnique.com



Powodzenia!

wtorek, 17 października 2023

METODY SKUTECZNEGO UCZENIA SIĘ

Okres dorastania jest czasem intensywnego rozwoju, eksploracji i nauki. Dla wielu nastolatków proces edukacji staje się kluczowym elementem budowania ich przyszłości. Jednak okres dojrzewania to również czas intensywnych zmian emocjonalnych i społecznych, które mogą wpływać na skuteczność edukacyjną w tym okresie życia. Różnorodność metod nauki stanowi inspirujący krajobraz, który pomaga nastolatkom odnaleźć swoje własne, indywidualne podejścia do zdobywania wiedzy.


Wyzwania w procesie uczenia się

1. Koncentracja i motywacja: nastolatkowie mogą mieć trudności z utrzymaniem skupienia przez dłuższy czas. Rozproszenie uwagi może wynikać z wielu czynników, takich jak zmiany hormonalne czy presja społeczna. Dodatkowo niezrozumienie znaczenia nauki lub brak zainteresowania określonym przedmiotem może prowadzić do spadku motywacji. Problemy z koncentracją mogą mieć także źródło w ADHD.


2. Zmiany emocjonalne i stres: w tym okresie, zmiany hormonalne mogą wpływać na stabilność emocjonalną. Nastolatkowie mogą zmagać się z silnymi emocjami, co może prowadzić do trudności w koncentracji oraz w przyswajaniu informacji podczas nauki. Stres związany z życiem społecznym, szkolnymi wymaganiami i planowaniem przyszłości może stanowić dodatkowy czynnik obciążający.


3. Zróżnicowane style uczenia się: każdy człowiek ma swój własny styl uczenia się. Niektórzy preferują naukę wizualną, inni mogą lepiej przyswajać informacje poprzez praktyczne działania, a jeszcze inni wolą naukę poprzez słuchanie. Szkoła narzuca zwykle jeden styl uczenia się – w nieruchomej pozycji, w ciszy, z podręczników. Kiedy to możliwe, warto szukać dla siebie takiego stylu uczenia się, który odpowiada indywidualnym preferencjom.


4. Brak samodyscypliny: niezależność to jeden z ważnych elementów dojrzewania, ale jednocześnie może być wyzwaniem w uczeniu się. Brak rozwiniętej samodyscypliny w organizacji czasu, planowaniu nauki czy utrzymywaniu regularności w nauce może stanowić przeszkodę w efektywnym przyswajaniu wiedzy.


5. Dysleksja i inne specyficzne trudności w uczeniu się: dysleksja to jedno z najczęstszych zaburzeń w uczeniu się, które może wpływać na zdolność czytania, rozumienia tekstu i pisania, ale także rozumienia symboli (w matematyce, geografii), wskazywania stron świata (geografia, WF). Nastolatkowie z dysleksją mogą doświadczać trudności w rozpoznawaniu słów, co może prowadzić do frustracji i obniżenia samooceny.



Metody nauki

Każdy z nas ma swój styl uczenia się, ale warto szukać nowych rozwiązań, które nam pomogą w przyjemnym i skutecznym zdobywaniu wiedzy. Spróbuj uczyć się, słuchając przemówień lub podcastów. Najczęściej uczysz się sam/a? Zastanów się nad stworzeniem grupy do nauki i współpracą z innymi.

Każda metoda nauki jest na swój sposób dobra. Warto wiedzieć, że różne style uczenia się aktywizują różne części mózgu. Dominujący styl uczenia się zawsze będzie najlepszym sposobem przyswajania wiedzy, ale potrzebujemy też korzystać z innych stylów, aby pomóc sobie w utrzymaniu i pogłębieniu wiedzy. Pamiętaj, że każdy uczy się w swoim tempie, więc ważne jest znalezienie strategii, która działa dla Ciebie i dopasowanie jej do swoich potrzeb.

Notowanie i podkreślanie: podkreślanie ważnych fragmentów tekstu i tworzenie notatek pomaga w skupieniu się na kluczowych informacjach.

Mapy myśli: graficzne przedstawienie informacji, gdzie połączenia między różnymi koncepcjami są wyraźnie zaznaczone.

Uczenie przez nauczanie: wyjaśnianie materiału innym osobom pomaga w utrwaleniu wiedzy i zrozumieniu go na głębszym poziomie. Można tu zastosować metodę Feynmana, która mówi o wyjaśnianiu trudnych koncepcji w prosty sposób.

Metoda pomiaru interwałowego: powtarzanie materiału w ustalonych odstępach czasowych, aby utrwalić wiedzę na dłużej. Mózg potrzebuje regularnych przerw w nauce, aby przetworzyć i utrwalić nową wiedzę. Nauka 25-30 minut i 5 minut przerwy to bardzo dobrze działający model.

Uczenie aktywne: zadawanie pytań, dyskusje, rozwiązywanie problemów – aktywne angażowanie się w proces nauki.

Metoda skojarzeń: łączenie nowych informacji z tym, co już znane ułatwia mózgowi ich zapamiętanie. Dobre skojarzenia działają jak haczyki, na których mózg zaczepia nową wiedzę. Dodatkowo wpływa to też na naszą kreatywność.

Uczenie poprzez działanie: nauka poprzez praktyczne stosowanie wiedzy, rozwiązywanie problemów, eksperymentowanie.

Pomiar powtórzeń: systematyczne wracanie do nowo poznanego materiału pozwala mózgowi lepiej go przyswoić i zakodować w pamięci. Lepiej będzie przeczytać rozdział podręcznika, zrobić przerwę i znów do niego wrócić, niż usiąść nad tekstem raz, poświęcając na to więcej czasu.

Uczestnictwo w grupie: dyskusje z innymi studentami mogą pomóc w lepszym zrozumieniu materiału i zobaczeniu różnych perspektyw.


Praca głęboka (deep learning)

Jedną z najsłabszych umiejętności poznawczych u większości ludzi jest zdolność skupienia uwagi. Bardzo trudno jest zachować koncentrację w świecie, w którym jesteśmy rozpraszani kilkadziesiąt razy dziennie. Nauczenie się, jak nie przeszkadzać sobie telefonem i powiadomieniami, to jeden z najlepszych sposobów na wzmocnienie koncentracji uwagi. Nie musisz spędzać całego dnia poza zasięgiem i bez dostępu do internetu, wystarczy wyłączyć wszystko na określony czas każdego dnia.


W deep learningu chodzi o zatrzymanie niepożądanych bodźców i ochronę swojego najcenniejszego czasu przed rozpraszaczami. Niektórzy nazywają to czasem prawdziwej pracy. To moment, w którym warto wyciszyć telefon i nie zaglądać do maila. Zwyczajowi temu sprzyja przebywanie w cichym i odosobnionym miejscu, dlatego dobrze znaleźć spokojny kąt. Kluczowe jest wyznaczenie (najlepiej stałej) pory dnia na odseparowanie i naukę.


Wsparcie w kłopotach w nauce

Najważniejsze jest wsparcie i otwarcie na eksperymentowanie z różnymi metodami, a także pamiętanie, że każdy uczy się w swoim tempie. Niepowodzenia są naturalne, ale ważne jest, aby patrzeć na nie jako na szansę do nauki i rozwoju.

Zrozumienie swojego stylu uczenia: ważne jest, aby zidentyfikować, jaki sposób uczenia się działa najlepiej. Czy jest to czytanie, słuchanie, praktyczne działanie czy może coś innego? Dopasowanie metod nauki do swojego stylu uczenia może znacznie pomóc.

Tworzenie planu nauki: opracowanie planu nauki z konkretnymi celami krótko- i długoterminowymi może pomóc w skoncentrowaniu się na ważnych zadaniach i postępach.

Szukanie pomocy: nie wstydź się prosić o pomoc. Nauczyciele, koledzy z klasy, a nawet rodzice mogą pomóc zrozumieć trudne tematy lub udzielić wsparcia w nauce. Jeśli stwierdzono u Ciebie dysleksję, dyskalkulię, ADHD lub inne cechy Twojego mózgu, które mogą utrudniać przyswajanie wiedzy, możesz uzyskać skuteczną pomoc w czasie terapii pedagogicznej i specjalnie opracowanych treningów.

Odpowiednia organizacja czasu: ważne jest wyznaczenie czasu na naukę, ale również na odpoczynek, rozrywkę i inne aktywności. Regularne przerwy są ważne dla efektywnego uczenia się.

Wykorzystanie różnych metod nauki: nie każda metoda nauki będzie działać dla każdego. Warto eksperymentować z różnymi technikami, takimi jak mapy myśli, notatki, uczenie poprzez nauczanie innych itp.

Zwracanie uwagi na zdrowie psychiczne: czasami trudności w nauce mogą być spowodowane stresem, lękiem lub innymi problemami zdrowia psychicznego. Ważne jest zwrócenie uwagi na te kwestie i szukanie pomocy, jeśli jest to potrzebne.

Motywacja i cele: określenie celów krótko- i długoterminowych pomaga w znalezieniu motywacji. Może to być coś, co związane jest z pasją lub zainteresowaniami, co sprawi, że nauka stanie się bardziej angażująca.

Zdrowy styl życia: regularna aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie i odpowiedni sen mają ogromny wpływ na umysł i zdolność uczenia się.


Tekst za: Młode Głowy

piątek, 15 września 2023

ZABURZENIA PRZETWARZANIA SŁUCHOWEGO U DZIECI – PRZYCZYNY, SYMPTOMY, TERAPIA.

Zaburzenia przetwarzania słuchowego (ang. Auditory Processing  Disorder, APD lub Central Auditory Processing Disorder CAPD), to zagadnienie stosunkowo nowe i wciąż mało poznane wśród  osób pracujących z dziećmi. Rodzice, nauczyciele coraz częściej dzielą się wrażeniem, że przybywa dzieci, które nie reagują na słowa do nich kierowane, „ jakby nie słyszały, co się do nich mówi”.  Rodzice, decydując się na badania słuchu, otrzymują diagnozę, że słuch fizjologiczny jest w normie (nie ma niedosłuchu), ale obserwują, że ich dziecko nadal funkcjonuje jak osoba lekko niedosłysząca.

Zaburzenia przetwarzania słuchowego to termin stosowany w medycynie (audiologii), psychologii, logopedii i pedagogice dla określenia zespołu objawów wynikających z nieprawidłowego funkcjonowania wyższych funkcji słuchowych. Zatem APD nie stanowią odrębnej jednostki chorobowej, ale są zespołem objawów wynikających z zaburzeń w obrębie ośrodkowej części układu słuchowego i występują pomimo prawidłowej czułości słuchu.

Etiologia zaburzeń przetwarzania słuchowego

Zaburzenia przetwarzania słuchowego wynikają z dysfunkcji w centralnej, nerwowej części układu słuchowego i objawiają się niewłaściwym przetwarzaniem bodźców słuchowych (a nie zaburzonym słyszeniem!).  Mózg osoby z CAPD (Centralnymi Zaburzeniami Przetwarzania Słuchowego) nie potrafi właściwie rozpoznawać i interpretować dźwięków, w tym dźwięków mowy. Zatem wcześniej należy wykluczyć każdego rodzaju wady czy ubytki słuchu. U dzieci z APD zarówno słuch odbiorczy, jak i przewodzeniowy są prawidłowe.

Przyczyny nie są do końca znane. Niemniej znane są czynniki ryzyka, które często pojawiały się u dzieci z CAPD. Należą do nich:

  • w okresie prenatalnym: infekcje wirusowe, cytomegalia, toksoplazmoza, intoksykacja substancjami toksycznymi (alkohol, tytoń, środki odurzające, itp.);
  • niedotlenienie podczas porodu (także urazy mechaniczne), wcześniactwo, wysoki poziom bilirubiny;
  • w okresie postnatalnym: wady słuchu, których rehabilitacja nie przebiega prawidłowo; przewlekłe wysiękowe zapalenia ucha środkowego; przerost migdałka gardłowego; urazy głowy; nadmierna stymulacja bodźcami słuchowymi;
  • dyspozycje genetyczne, w szczególności związane z opóźnionym lub zaburzonym dojrzewaniem ośrodkowego układu nerwowego.

Dr Senderski podkreśla, że niewątpliwie na wzrost liczby dzieci, które mają problemy z percepcją słuchową przy prawidłowej czułości słuchu, wpływa szybki rozwój społeczeństwa informacyjnego w ostatnich latach. Nadmierna stymulacja bodźcami wzrokowymi i słuchowymi (Internet, gry komputerowe, telewizja) powoduje, że zmienia się sposób rejestrowania, przyswajania i analizy informacji docierających do dziecka. Dzieci mają coraz większą trudność z filtrowaniem i  selekcją bodźców, co w konsekwencji uwidacznia się w problemach w zakresie koncentracji uwagi. Przyczynia się do tego również ograniczenie czasu spędzanego na bezpośrednich rozmowach dzieci z rodziną i rówieśnikami.

Diagnoza zaburzeń przetwarzania słuchowego

Diagnoza zaburzeń przetwarzania słuchowego jest diagnozą wielospecjalistyczną, tj. medyczną (audiologiczną, laryngologiczną, pediatryczną) oraz logopedyczną, pedagogiczną i psychologiczną. Omawiany syndrom można rozpoznać tylko u osób, które cechuje prawidłowy rozwój intelektualny, prawidłowy słuch fizjologiczny (konieczny wynik badania audiometrii tonalnej) oraz nie występują u nich deficyty wyższych funkcji poznawczych i językowych.

Istota zaburzeń przetwarzania słuchowego

Na zaburzenia przetwarzania słuchowego składa się zespół wielu różnorodnych symptomów. Objawy CAPD można podzielić na związane z:

  • nabywaniem kompetencji językowych:
  • opóźniony rozwój mowy;
  • trudności z lokalizacją dźwięku;
  • problemy ze zrozumieniem dłuższych poleceń i pytań, w szczególności zniekształconych przez hałas czy złą akustykę;
  • zaburzone elementy prozodii mowy, np. intonacja. Mowa może być przesadnie głośna, szybka lub wolna i cicha; występuje często brak płynności wypowiedzi.
  • bezpośrednią percepcją słuchową:
  • skarżenie się na nadmierny hałas lub inne zakłócenia, co może skutkować nieadekwatną nadwrażliwością słuchową (wywołującą niepokój, frustrację, lęk);
  • częste zmęczenie po przebywaniu w niekorzystnym akustycznie (dla dziecka) środowisku;
  • zwracanie uwagi na nieistotne bodźce słuchowe;
  • słaba pamięć słuchowa przejawiająca się trudnościami z prowadzeniem prawidłowej konwersacji, z uczeniem się „na pamięć”, zapamiętywaniem nowych informacji: ciągów wyrazowy i sekwencji dźwięków, np.: nazw dni tygodnia, miesięcy, pór roku, tabliczki mnożenia, wierszyków itd.;
  • wolna reakcja na informacje słuchowe, dziecko potrzebuje dłuższego czasu na usłyszenie i przetworzenie informacji;
  • dziecko słyszy, ale często nie rozumie wypowiedzi (słyszę, ale „powiedz mi, co to znaczy, nie rozumiem”);
  • dziecko mając trudności w różnicowaniu dźwięków mowy o podobnym brzmieniu (d:t, g:k, z:s, ż:sz, w;f, dz:c) i błędnie je zapisuje.
  • z psychosomatyką i zachowaniem dziecka:
  • skarżenie się na częste zmęczenie i bóle głowy;
  • nadruchliwość lub agresywność lub też nadmierna wrażliwość połączona z płaczliwością;
  • problemy z zapamiętaniem czynności do wykonania, słabą organizacją pracy,
  • częsty lęk towarzyszący czynnościom, zwłaszcza wykonywanym publicznie (np. przy tablicy, odpowiedź ustna przed klasą);
  • w szkole pozostaje na uboczu, szuka spokojniejszych miejsc;
  • zaburzona umiejętność skupienia się i koncentracji na zadaniu, bądź wypowiedzi;
  • niska samoocena.
  • (ogólnie) z nauką:
  • częste rozpraszanie się i nieuwaga (zaburzona koncentracja);
  • tracenie wątku wypowiedzi, skupianie się częściej na głosie nauczyciela, niż na treści;
  • większe trudności ze zrozumieniem ustnych przekazów, niż pisemnych;
  • trudności w wykonywaniu kilkuetapowych poleceń (szczególnie podanych w jednym zdaniu), zwłaszcza kiedy ich wykonanie jest odroczone w czasie;
  • problemy z muzyką i jej percepcją, odtwarzaniem dźwięków;
  • trudności w nauce języków obcych;
  • obniżona koordynacja, widoczna podczas zajęć sportowych, trudności w odtworzeniem rytmu, sekwencji ruchowych;
  • trudności o charakterze dyslektycznym: czytaniem, pisaniem, ortografią.
W efekcie wymienionych objawów dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego doświadczają wielu poważnych trudności w codziennym funkcjonowaniu, a w szczególności podczas nauki szkolnej. Mylą zbliżone dźwięki mowy, zniekształcają podobnie brzmiące wyrazy lub błędnie je wymawiają i zapisują. Trudności te przekładają się na trudności w czytaniu i pisaniu oraz często współwystępujące wady wymowy. Również rozumienie tekstu samodzielnie czytanego na głos bądź słuchanego stanowi dla nich problem. Dlatego też często nie rozumieją wydawanych ustnie dłuższych, złożonych poleceń i instrukcji.

Dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego charakteryzują również deficyty w zakresie uwagi  słuchowej. Nie potrafią właściwie selekcjonować dźwięków, które docierają do nich z otoczenia. Osoby z tego rodzaju problemami mają trudności w rozumieniu mowy w niekorzystnych warunkach akustycznych, szczególnie gdy równolegle mówi kilka osób, zaburzenia koncentracji, impulsywność. U wielu z tych dzieci rozpoznano wcześniej zaburzenia uwagi (ADD) lub zespół nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD), podczas gdy ich faktycznym problemem są zaburzenia uwagi słuchowej i słyszenia w hałasie.

Dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego bywają nadwrażliwe na dźwięki, drażni je hałas. Aby zrozumieć, co się dzieje w niekorzystnym akustycznie otoczeniu, muszą szczególnie skupić uwagę, czyli ponosić znaczny wysiłek. Może to powodować u nich niepokój, rozdrażnienie, zmęczenie, bóle głowy.

Z drugiej strony zdarza się także, że dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego cechuje zbyt niska wrażliwość na sygnały dźwiękowe. Obserwujemy wtedy, że próbują sobie radzić poprzez samodzielne wydawanie głośnych dźwięków (podniesiony ton głosu, krzyk, pisk), powodowanie hałasu (pukanie, stukanie przedmiotami) czy wsłuchiwanie się w dźwięki wydawane przez urządzenia znajdujące się w pobliżu (wentylator, odkurzacz, dźwięki z placu budowy za oknem).

Dzieci dotknięte omawianym syndromem doświadczają także wielu trudności w relacjach społecznych i komunikacji. Niewłaściwie odczytują intonację usłyszanych komunikatów werbalnych, ale też trudno im odpowiednio modulować głos podczas wypowiedzi. W efekcie ich mowa jest monotonna i zbyt cicha albo za głośna i nadmiernie dynamiczna. Może to powodować nieporozumienia pomiędzy dziećmi i innymi osobami z ich otoczenia oraz ujemnie wpływać na ich odbiór w społeczności.

Wskutek opisanych problemów dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego nie czują się bezpiecznie i komfortowo w swoim otoczeniu. Pomimo wysiłku i podejmowanych prób, nie zawsze właściwie rozumieją kontekst sytuacji, w której się znajdują. Kontakty społeczne ich męczą. Mają problemy komunikacyjne oraz trudności w nauce szkolnej. Wszystko to jest dla nich źródłem permanentnego stresu i może powodować obniżenie samooceny, wycofanie oraz nieśmiałość. Nauczyciele sygnalizują brak aktywności podczas lekcji, spowolnione tempo pracy, tendencję do dekoncentracji, „zawieszania się”, wycofywania się z wykonywania zadań. Dzieci spędzając wiele godzin w szkole, przychodzą do domu i nie potrafią przypomnieć sobie, co robiły na zajęciach szkolnych, zmuszone do uczenia się materiału „od początku”.


Kategorie kliniczne

Jak wyżej zostało zaznaczone, dzieci z CAPD nie stanowią jednolitej grupy. Dr Senderski wyróżnia trzy typy zaburzeń, które zostały przedstawione na poniższej rycinie.


Wyznaczenie profilu pozwala zakwalifikować dziecko do odpowiedniej grupy i zastosować terapię ukierunkowaną na redukcję konkretnych deficytów wyższych funkcji słuchowych.

Jak pomóc dziecku z zaburzeniami przetwarzania słuchowego?

Jeżeli diagnoza potwierdzi występowanie u dziecka APD – koniecznym jest objęcie go szeroko pojętym wsparciem terapeutycznym, opartym na trzech filarach:
  • Poprawa środowiska akustycznego w środowisku dziecka.
  • Aktywny trening słuchowy przeprowadzany pod opieką specjalisty, którego celem jest poprawa sprawności wyższych funkcji słuchowych w oparciu o plastyczność układu nerwowego. 
Obecnie jest kilka form terapii (Metoda Tomatisa, Indywidualna Stymulacja Słuchu (IAS) Johansena, Aktywny Trening Słuchowy Neuroflow);
  • Terapia pedagogiczna, logopedyczna i psychologiczna, która może pośrednio poprawić sprawność uczenia i komunikowania się dzieci z APD. 
  • Jak wynika z powyższej tabeli dzieci z APD mogą mieć także deficyt integracji sensorycznej (red.), wówczas wskazane jest także terapia SI. 
Podstawową metodą terapeutyczną w przypadku omawianych zaburzeń jest tzw. indywidualny trening słuchowy. Zaburzenia przetwarzania słuchowego nie mijają wraz z wiekiem, ale towarzyszą dotkniętej nimi osobie przez całe życie. Dlatego ważne jest, by poddać je właściwym oddziaływaniom korekcyjnym.

Trening słuchowy obejmuje między innymi ćwiczenia:
  • lokalizacji źródła dźwięków;
  • rozpoznawania dźwięków;
  • różnicowania głośności, długości i wysokości dźwięków;
  • zapamiętywania kolejności usłyszanych dźwięków;
  • rozumienia mowy w obecności werbalnych i niewerbalnych bodźców zakłócających;
  • powtarzania sekwencji słów, zdań w odpowiedniej kolejności;
  • analizy i syntezy słuchowej;
  • uwagi słuchowej;
  • rozumienia odsłuchiwanego i samodzielnie głośno odczytywanego tekstu;
  • pisania ze słuchu;
  • naśladowania melodii;
  • różnicowania rytmów;
  • naśladowania rytmu.

Funkcjonowanie szkolne dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego

Dzieci z zaburzeniami przetwarzania słuchowego doświadczają wielu rozmaitych trudności podczas pobytu w szkole. Muszą tu bowiem funkcjonować, komunikować się i uczyć w warunkach zwiększonego hałasu, w obecności wielu bodźców akustycznych, co jest dla nich szczególnie niekorzystne. Dlatego ważne jest, aby zapewnić im możliwie największy komfort w tym zakresie.

Możemy to uczynić poprzez eliminowanie zbędnych hałasów w szkole następującymi sposobami:
  • mniejsza liczebności klasy, do której uczęszcza uczeń z zaburzeniami przetwarzania słuchowego;
  • zindywidualizowanie pracy z dzieckiem podczas realizacji przedmiotów, tj. muzyka, język obcy, W-F;
  • tworzenie w szkole stref ciszy (wydzielone miejsca na korytarzach, gdzie mogą przebywać uczniowie, którzy potrzebują odpoczynku od bodźców słuchowych);
  • zapewnienie dziecku możliwości wyciszenia się, odpoczynku od nadmiaru wrażeń akustycznych (np. specjalnie przygotowane miejsce, do którego może się udać się nawet podczas lekcji, celem krótkiego odpoczynku);
  • eliminowanie z sal szkolnych urządzeń emitujących intensywne dźwięki (wentylatory, głośno tykające zegary);
  • uszczelnienie drzwi i okien, aby nie przepuszczały hałasów z zewnątrz;
  • eliminowanie pogłosu w salach lekcyjnych poprzez wykorzystanie tkanin, dywanów, poduszek;
  • umożliwienie dziecku zajęcia dogodnego miejsca w klasie, by minimalizować ilość bodźców rozpraszających. Dziecko powinno dobrze słyszeć słowa nauczyciela.
W przypadku niektórych dzieci konieczne może być także zastosowanie cyfrowego systemu FM, wspomagającego funkcje słuchowe. Jest to urządzenie składające się z niewielkiego mikrofonu, który nosi nauczyciel oraz małej słuchawki, którą dziecko umieszcza na uchu. System ten wzmacnia głos nauczyciela i pozwala uczniowi lepiej wyróżniać go na tle wszystkich dźwięków, jakie występują w klasie podczas lekcji.

W pracy dydaktycznej z dzieckiem cierpiącym na zaburzenia przetwarzania słuchowego nauczyciel  powinien postępować zgodnie z następującymi wskazówkami:
  • przekazywać wiedzę w sposób polisensoryczny, z zaangażowaniem wielu kanałów percepcji, używać wiele pomocy wizualnych, aby uczeń mógł powiązać to, co słyszy z konkretnymi obrazami;
  • stosować krótkie, proste polecenia i instrukcje słowne;
  • kontrolować, czy dziecko rozumie wydane ustnie polecenia i instrukcje;
  • nie odpytywać ucznia z czytania głośnego, recytowania, śpiewania w obecności całej klasy;
  • kilkakrotnie powtarzać ustne pytania, polecenia i dawać dziecku więcej czasu na reakcję;
  • przeznaczać uczniowi więcej czasu na zbudowanie dłuższych wypowiedzi językowych i pisemnych.
Zaburzenia przetwarzania słuchowego sprawiają dziecku trudności w nauce pisania, opanowaniu ortografii, nauce czytania, nabywaniu nowego słownictwa, zapamiętywaniu sekwencji słów (dni tygodnia, miesiące, kolejność liczb, kolejność liter w alfabecie, tabliczka mnożenia, kolejność wydarzeń historycznych). Dlatego należy uwzględniać ten syndrom na wszystkich przedmiotach szkolnych, a w szczególności podczas lekcji języka polskiego, muzyki, matematyki, języka obcego.

Ze względu na duże obciążenie emocjonalne i permanentny stres, jakich doświadczają uczniowie z zaburzeniami przetwarzania słuchowego, konieczne jest także podejmowanie działań stymulujących ich motywację do nauki, podnoszących samoocenę, wzmacniających pozycję w grupie rówieśniczej. W tym celu, w codziennej pracy z uczniem cierpiącym na omawiany syndrom należy bazować na wzmocnieniach pozytywnych i umożliwiać mu odnoszenie sukcesów adekwatnie do wkładanego wysiłku. Nie powinno się  gorzej oceniać ani zawstydzać takiego dziecka z powodu wolniejszego tempa pracy czy błędów popełnianych w trakcie nauki opartej na kanale słuchowym.

Co może zrobić rodzic dziecka z zaburzeniami przetwarzania słuchowego, by pomóc mu w codziennym życiu?

  • W miarę możliwości należy zredukować wszelkie niepotrzebne szumy i hałasy w domu. Dziecko powinno patrzeć na Ciebie, gdy mówisz;
  • Zwracać się do dziecka za pomocą prostych zdań, mów nieco spokojniej, w wolniejszym tempie. Za każdym razem upewniać się, czy dziecko właściwie zrozumiało polecenie;
  • Zapewnić dziecku spokojne miejsce, w którym w ciszy może odrabiać lekcje i uczyć się. Najważniejsze jednak, żeby budować w dziecku poczucie własnej wartości;
  • Trafna diagnoza i adekwatne, wczesne wprowadzenie terapii pozwolą uniknąć wielu problemów szkolnych i wychowawczych, zaoszczędzą dzieciom przykrych doświadczeń oraz umożliwią im pełny rozwój intelektualny i emocjonalny.
Należy pamiętać, że w terapii dziecka cierpiącego na zaburzenia przetwarzania słuchowego mogą uczestniczyć logopeda, neurologopeda, psycholog, pedagog, terapeuta pedagogiczny. Należy ją rozpocząć jak najszybciej, prowadzić systematycznie, w bezpiecznej, przyjaznej dla dziecka atmosferze. Ważne jest także zaangażowanie w proces rehabilitacji domu rodzinnego i szkoły dziecka, aby zalecone przez specjalistów ćwiczenia były wykonywane także w tych miejscach.


Artykuł powstał w oparciu o następujące materiały:

  1. Senderski A.: „Rozpoznawanie i postępowanie w zaburzeniach przetwarzania słuchowego u dzieci”
  2. Senderski A.: „Diagnoza i terapia Zaburzeń Przetwarzania Słuchowego APD według metody Neuroflow Aktywny trening słuchowy”. Materiały szkoleniowe.
  3. Borowiecka R. (2015): „Dziecko w równowadze. Koordynacja i słuch. Program ćwiczeń integracji międzypółkulowej dla dzieci z Zaburzeniami Przetwarzania Słuchowego (APD)”.
  4. Skoczylas A. (2019). „Lingwistyczne aspekty zaburzeń przetwarzania słuchowego u dzieci i ich rehabilitacja z perspektywy logopedy.” Nowa Audiofonologia, 7(4), 51-57.
  5. Rostkowska, J. (2019). Aktywny Trening Słuchowy – element terapii pacjentów z zaburzeniami przetwarzania słuchowego (APD). Nowa Audiofonologia, 3(4), 39-43.
  6. Bieńkowska I, Polok K.: „Centralne zaburzenia przetwarzania słuchowego a nabywanie kompetencji językowych w zakresie języka obcego”. Dostępny w Internecie: https://repozytorium.uwb.edu.pl
  7. https://pedagogika-specjalna.edu.pl





środa, 21 czerwca 2023

DOPAMINA - „Chodzi o to, żebyśmy to my kontrolowali technologię, a nie technologia nas”

W dni powszednie nastolatki spędzają w sieci średnio 
niemal 5 godzin dziennie
w weekendy ponad 6 godzin
11% młodych osób deklaruje, że są aktywne w internecie przez ponad 8 godzin każdego dnia
17% korzysta intensywnie z sieci po godzinie 22.00[1]. 

Dzieci i nastolatki nie znają świata bez internetu i mediów społecznościowych. To dla nich przestrzeń do komunikowania się z innymi, wyrażania siebie, rozwijania zainteresowań, która jednak łatwo może przejąć kontrolę nad ich uwagą, czasem i emocjami. Na pytanie, jak zadbać o świadome korzystanie z mediów społecznościowych, odpowiada film „Dopamina” i towarzysząca mu kampania społeczna o tej samej nazwie.

[1] Raport „Nastolatki 3.0”, NASK Państwowy Instytut Badawczy, 2020



Kampania FDDS (Fundacji dajemy Dzieciom Siłę) pozwala lepiej zrozumieć atrakcyjność mediów społecznościowych, gier i aplikacji dla młodych i nieco starszych użytkowników i użytkowniczek, ponieważ zwraca uwagę na procesy, które zachodzą w układzie nerwowym w kontakcie z nowymi technologiami.

Tytułowa dopamina to neuroprzekaźnik, który odpowiada za poczucie satysfakcji i przyjemności, a jest aktywowany za każdym razem, kiedy dostajemy nagrodę lub za nią podążamy. Proces scrollowania, przeglądania zawartości portali, to właśnie proces poszukiwania i oczekiwania na nagrodę, czyli na coś, co nas zaciekawi. Kiedy znajdziemy coś takiego, chcemy więcej, więc scrollujemy dalej – mówi dr Ilona Kotlewska.

Z kolei lajki, serduszka i komentarze sprawiają, że czujemy się ważniejsi, bardziej doceniani. Za poczucie bycia docenianym odpowiada w mózgu serotonina – dr Kotlewska nazywa ją umownie przekaźnikiem szacunku społecznego.

Układ nerwowy przyzwyczaja się do częstych dawek dopaminy i serotoniny i po pewnym czasie dla osiągnięcia efektu przyjemności potrzebuje ich zwiększenia. Stąd pokusa spędzania w sieci coraz większej ilości czasu – dodaje neurobiolożka.

Link do filmu - DOPAMINA

Dopamina to film edukacyjny dla młodzieży poświęcony świadomemu i bezpiecznemu korzystaniu z mediów społecznościowych. Film porusza ważne tematy, takie jak mechanizm pętli dopaminowej, profilowanie czy toksyczne relacje online, przy jednoczesnym unikaniu jednostronnej narracji o szkodliwości nowych technologii. W warstwie narracyjnej filmu słyszymy: „To nie jest film o tym, że internet jest zły. Chodzi o to, żebyśmy to my kontrolowali technologię, a nie technologia nas”. 

W filmie usłyszymy też inne wypowiedzi młodych bohaterów, którzy opowiadają o idealizacji życia w mediach społecznościowych, porównywaniu się z innymi, uzależnieniu od telefonu, czy toksycznych relacjach online, ale i o tym jak ważną funkcję internet pełni w ich życiu i jak starają się korzystać z niego świadomie i z umiarem.  

(opis ze strony YouTube)


środa, 26 kwietnia 2023

"MŁODE GŁOWY - otwarcie o zdrowiu psychicznym"

Projekt „MŁODE GŁOWY -  otwarcie o zdrowiu psychicznym” jest inicjatywą Fundacji UNAWEZA, założonej przez Martynę Wojciechowską. W jego ramach, wspólnie z Fundacją Dbam o Mój Zasięg, zrealizowane zostały bezpłatne badanie stanu psychicznego młodzieży w Polsce.

Każda szkoła podstawowa i ponadpodstawowa mogła zgłaszać chęć wzięcia udziału w badaniu, a jako rezultat, otrzymały m.in. wyniki i diagnozę swojej społeczności szkolnej.

MŁODE GŁOWY to oprócz badania również działania edukacyjne, które mają zwrócić uwagę na zdrowie psychiczne młodych ludzi, wskazać bariery, z którymi na co dzień się mierzą i przyczynić się do normalizacji sięgania po pomoc.

Głównym kanałem kampanii jest profil MŁODE GŁOWY na TikToku (@mlode_glowy), gdzie publikowane są treści edukacyjne dotyczące zdrowia psychicznego, a także odbywają się dyżury ekspertów, odpowiadających na pytania użytkowników.

„Jako mama wiem, że stan psychiczny młodzieży w Polsce jest alarmujący. Jako założycielka Fundacji UNAWEZA chcę działać. Stworzyliśmy program badawczo – edukacyjny dla szkół, który będzie wspierać młodych ludzi. To pierwszy tego typu projekt na tak szeroką skalę. Opracowane badania posłużą do stworzenia kompleksowej kampanii dla dzieci, rodziców i nauczycieli. Tworzymy projekt z koalicją fundacji, organizacji pozarządowych i instytucji naukowych oraz ekspertów. Strategicznym partnerem został TikTok, który jest dziś bardzo istotnym kanałem dotarcia i platformą angażującą ogromną liczbę ludzi – mówi Martyna Wojciechowska, mama, prezeska Fundacji UNAWEZA, dziennikarka i podróżniczka.”

Chociaż temat kondycji psychicznej dzieci i młodzieży był już podejmowany w różnych badaniach, to po raz pierwszy stworzyliśmy narzędzie badawcze, które obejmuje tak dużą grupę młodych ludzi w wieku 10-19 lat. Zarówno z dużych miast jak i małych miejscowości z każdego krańca Polski. Chcieliśmy dowiedzieć się co wzmacnia kondycję psychiczną młodzieży, a co podcina im skrzydła? Jakie komunikaty otrzymują od swojego otoczenia? Na kogo mogą liczyć w kryzysowej sytuacji? Do kogo by się zwrócili po pomoc? I wiele innych kwestii, które pozwolą nam opracować kompleksową kampanię społeczną, z konkretnymi narzędziami dla szkół i rodziców.

Z danych WHO wynika, że co 40 sekund na świecie samobójstwo popełnia jedna osoba. Według raportu „Życie warte jest rozmowy” w 2021 r. w Polsce 1439 dzieci i nastolatków podjęło próbę samobójczą, z czego 127 prób zakończyło się śmiercią. W porównaniu do roku 2020 oznacza to 77% wzrost zachowań samobójczych wśród młodzieży. Niepokojące są też dane dotyczące zachowań samobójczych w grupie dziewczynek. W 2021 roku Komenda Głównej Policji zarejestrowała wzrost o 101%.

W badaniu ilościowym, które  przeprowadziliśmy mieliśmy szansę poznać odpowiedzi tysięcy uczniów i uczennic z całej Polski. Projekt realizowany był za pośrednictwem szkół, które następnie otrzymały szczegółowy raport na temat sytuacji w swojej placówce. W badaniu wzięło udział ponad 200 tysięcy uczniów, 184.447 wzięło udział w ostatecznej analizie statystycznej.

Indywidualny raport to ogromna korzyść dla wszystkich placówek, które wezmą udział w badaniu, bo większość z nich nie może sobie pozwolić finansowo na przeprowadzenie profesjonalnej diagnozy naukowej. Dzięki połączeniu sił Fundacji UNAWEZA i Fundacji Dbam o Mój Zasięg mogliśmy  nie tylko dotrzeć do kilkuset tysięcy młodych ludzi, ale także wesprzeć merytorycznie każdą szkołę w Polsce, która chce realnie zająć się zdrowiem psychicznym swoich uczniów.

W badaniu zadano uczniom pytania dotyczące tego, co myślą o sobie, jak siebie oceniają, na ile potrafią korzystać ze wsparcia innych ludzi. Chcemy również znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka jest ogólna kondycja psychiczna młodzieży, co tak naprawdę na nią wpływa oraz jak uczniowie w Polsce radzą sobie ze stresem i płynącą ze świata zewnętrznego presją.

Badanie naukowe dostępne było dla szkół za darmo, a jedynym wymogiem jest zarejestrowanie szkoły w bezpłatnym programie Szkoła Odpowiedzialna Cyfrowo, w którym uczestniczy już ponad 1500 szkół z całego kraju.

Projekt „Ocena poczucia własnej wartości i sprawczości polskiej młodzieży” wpisuje się w podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2022/2023 określone przez Ministerstwo Edukacji i Nauki.


WYNIKI

























czwartek, 26 stycznia 2023

czwartek, 20 października 2022

Dzieci i nastolatki mają problemy, o których dorośli nie mają pojęcia – rozmowa z Lucyną Kicińską

Jakie problemy mogą mieć dzieci? Przecież mają wszystko, czego potrzebują – własny pokój, komputer, smartfon, fajne obozy w wakacje, modne ubrania, zajęcia z programowania, rysunku i aikido… Tak wiele im dajemy, tak wiele robimy, by miały wszystko. One mają się tylko uczyć. Jesteśmy przekonani, że niczego im do szczęścia nie brakuje. A jednak zamiast coraz bardziej beztroskiego dzieciństwa mamy rosnący odsetek samobójstw i depresji wśród dzieci i młodzieży. Dlaczego? O tym rozmawiam z Lucyną Kicińską – wieloletnią (2008-2019) koordynatorką Programu Pomocy Telefonicznej Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. 

Nawet jeśli Twoje dziecko jest szczęśliwe, przeczytaj tę rozmowę.


Z jakimi problemami borykają się współczesne dzieci i nastolatki?

Dzieci mogą mieć problemy dotyczące wszystkiego, podobnie jak dorośli. Dziesięć lat działania i  Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 jest na to najlepszym dowodem. Przez te 10 lat odebraliśmy ponad 1.200.000 telefonów i wiadomości od dzieci i jeśli wymienimy dowolny problem, to ktoś z zespołu Telefonu Zaufania na pewno o nim słyszał. Nieśmiałość, doświadczenie przemocy rówieśniczej, rozwód rodziców, presja dotycząca nauki, nieakceptowanie własnego wyglądu, problemy w relacjach z rówieśnikami, z chłopakiem, z dziewczyną, pytania zwiazane z seksualnością i dojrzewaniem, niechciane kontakty seksualne, presja partnera/partnerki, lub ogólnie rowieśnicza, inicjacja seksualna, zakochanie, rozstania, samotność, brak uwagi ze strony rodziców, używki, uzależnienia… No i stres. W historii ludzkości nie było jeszcze chyba takiego okresu, kiedy człowiek musiał radzić sobie z takim naporem ciągłego stresu. Dzieci nie chorują teraz tak często na depresję, bo są genetycznie słabsze, czy mniej odporne, tylko dlatego, że ilość skumulowanego, codziennego, często podskórnego stresu na jednostkę ludzką osiąga masę krytyczną. Tym bardziej w przypadku nie do końca dojrzałego organizmu, nie do końca dojrzałej psychiki.


Jak się to ma do utrwalonego w naszej kulturze obrazu dzieciństwa, jako beztroskiego czasu, kiedy człowiek ma się tylko uczyć i niczym innym nie musi się martwić?


To „tylko uczyć” już jest ogromnym obciążeniem. Dziecko może nawet być ambitne i samo chce się uczyć, ale jeśli zarywa nocki, żeby być najlepsze, to znaczy, że żyje w ogromnym stresie. Może być tak, że dziecko bardzo dobrze się uczy i nagle coś się zmienia – przychodzi nowy nauczyciel, albo dziecko idzie do nowej szkoły, zmieniają się oczekiwania, wymagania i nagle oceny spadają. I to jest źródło stresu. Ale nie tylko presja dotycząca nauki, ocen i wyników jest źródłem stresu. W ogóle środowisko szkolne, takie jak mamy w tej chwili, jest bardzo opresyjne – 6 na 10 dzieci doświadcza przemocy rówieśniczej. 


Ponad połowa dzieci doświadcza przemocy, ale to nie znaczy, że w szkołach co chwilę zdarzają się bójki. Przemoc rówieśnicza to szerszy problem – czym jest i na czym polega?


Dzwoni do nas dziewczynka i opowiada, że pokłóciła się z koleżankami i teraz jest jej przykro, chciałaby je przeprosić i się z nimi pogodzić, ale nie wie jak. W trakcie rozmowy okazuje się, że ta kłótnia polegała na tym, że ona odmówiła koleżankom odpisania zadania domowego, a one ją za to zwyzywały od szmat i dziwek i zagroziły, że opublikują w internecie jej sekrety. To jest obraz codziennej przemocy. Często podczas szkoleń dla nauczycieli zaczynamy od ustalenia, co to właściwie jest ta przemoc rowieśnicza. Ja posługuję się taką definicją, że przemoc rówieśnicza ma miejsce wtedy, kiedy dziecko w wyniku działań swojego rówieśnika doświadcza przykrości lub krzywdy. To nie jest opowieść o tym, co zamierza sprawca, jakie ma intencje, tylko o tym, co czuje dziecko, które jest adresatem przemocowego zachowania. 


Dlaczego przemoc rówieśnicza stała się tak powszechnym zjawiskiem? 


Bo my dorośli często – świadomie lub nie – dajemy przyzwolenie na przemoc.


W jaki sposób? Przecież żaden rodzic czy nauczyciel nie chce, by dzieci doświadczały przemocy.


Kiedy dziecko doświadcza przemocy rówieśniczej i mówi o tym swojemu rodzicowi, albo nauczycielowi, czy pedagogowi szkolnemu, często słyszy „Spróbuj ich ignorować to im się znudzi”. Przemoc się nie nudzi, a jej ignorowanie, czyli niereagowanie, prowadzi do jej eskalacji. Doskonale to wiemy w przypadku dorosłych. Jeśli wyobrazimy sobie, że przychodzi do nas przyjaciółka i mówi „Słuchaj, mam problem, bo szef w pracy mnie wyzywa”, albo „mąż mnie bije”, to nie przyszłoby nam do głowy poradzić jej, by to zignorowała. A w szkole na wiele przypadków przemocy nauczyciele i rodzice nie reagują odpowiednio. Jeśli 60% dzieci doświadcza przemocy, to 100% jest w tę przemoc uwikłanych, bo nawet jeśli nie biorą bezpośredniego udziału, to są świadkami, a fakt, że ze strony dorosłych nie ma odpowiedniej reakcji sprawia, że dzieci są „odczulane” na przemoc i uznają ją za coś normalnego.


To dorośli pokazują dzieciom, jak reagować na różne sytuacje, jak się w nich znaleźć. Na tym między innymi polega wychowanie. Ma na nie wpływ zarówno to, co robimy, jak i to, czego nie robimy.


Kiedy słyszę, że ta młodzież teraz taka niewychowana, to myślę – tak, tak właśnie jest. Jest niewychowana. Tylko dla mnie to nie jest komunikat o dzieciach. Dzieci się same nie wychowują, lecz są wychowywane przez osoby dorosłe. I jeśli są niewychowane, to dlatego, że nie dostały od dorosłych systemu wartości, instrukcji i przykładów właściwych i akceptowanych społecznie zachowań. Nie chodzi o to, że my intencjonalnie nie uczymy dzieci, jak się zachowywać w różnych sytuacjach. To się dzieje przez brak codziennego spędzania czasu z dzieckiem. Nie oczekujemy, że dziecko będzie samo z siebie umiało całkować, ani nawet mnożyć pod kreską. Rozumiemy, że trzeba wykonać pewną pracę, by je tego nauczyć i że potrzebny jest w tym nasz udział. Natomiast jeśli chodzi o rozwój emocjonalny, inteligencję emocjonalną, rozpoznawanie własnych emocjii, rozumienie emocji innych, empatię – tu spodziewamy się, że dziecko jakoś samo z siebie to wszystko będzie wiedziało i umiało. A to my wszystkiego musimy dziecko nauczyć, bo ono rodzi się bez żadnych umiejętności społecznych. Potem rośnie i stopniowo różne umiejętności rozwija, ale w tym ogromną rolę odgrywają rodzice. To my trzymamy dziecko za rękę, kiedy uczy się chodzić, my pokazujemy, jak jeść łyżeczką, my trenujemy kwestie nocnika zamiast pieluch i tak dalej. I radzenia sobie z emocjami, wyrażania ich, mierzenia się z problemami, rozmawiania o nich, sięgania po pomoc – tego wszystkiego też my musimy nauczyć dzieci.


Czy to nie oczywiste, że w każdej chwili i ze wszystkim dziecko może do nas przyjść?


To wcale nie jest oczywiste dla dziecka. Rozmawiania o problemach, o trudnych sprawach dzieci uczą się od rodziców. Żeby dziecko przyszło z problemem, trzeba je do tego zachęcać i mówić mu, że jesteśmy dla niego, że może z każdą sprawą przyjść, że zawsze je wysłuchamy, że może na nas liczyć. To nie jest oczywiste, to wymaga deklaracji. Nie jednej, lecz wielu, powtarzanych w różnych sytuacjach.


Dzieci nie przychodzą do nas z problemami również dlatego, że się o nas troszczą, nie chcą, żebyśmy się martwili, nie chcą przysparzać nam kłopotów. Ale nawet jeśli dziecko nie powie o problemie, to w jego zachowaniu będzie widać, że coś się dzieje. I uważny rodzic, który zwraca uwagę na swoje dziecko, który je obserwuje, który je dobrze zna, dostrzeże te sygnały, zauważy zmianę zachowania. Każdy problem, każde obciążenie psychiczne wywołuje zmianę w zachowaniu. Nawet jeśli dziecko chce problem ukryć, stanie się bardziej nerwowe, bardziej skryte, rozproszone, zacznie unikać rozmów z nami, będzie się wycofywało do swojego pokoju, rezygnuje z różnych aktywności. Takie rzeczy widać. 


Czasami czujemy lub zauważamy, że coś się dzieje, ale myślimy „przesadzam”, albo „wydaje mi się”. Nie chcemy też być nadopiekuńczymi rodzicami.


Jeśli jesteśmy w kontakcie z naszym dzieckiem, dobrze je znamy i zauważamy zmianę w zachowaniu, to po prostu trzeba porozmawiać. Idziemy do dziecka i mówimy „zauważyłam coś, co mnie niepokoi”, „powiedz mi co się dzieje”, „porozmawiaj ze mną”, „widzę, że jesteś smutny”, „ostatnio wydajesz się rozdrażniony”, „czy coś się wydarzyło w szkole”, „czy coś się wydarzyło między nami”, „możesz mi o wszystkim powiedzieć”, „chcę, żeby się poczuł lepiej”, „co mogę zrobić, żeby było ci łatwiej porozmawiać”. 


Najwyżej okaże się, że tym razem nam się wydawało i nastolatek przewróci oczami. A tak czy siak dowiemy się czegoś o naszym dziecku.


Rozmawiając o tym, co zauważamy uczymy też dzieci, że o kłopotach się rozmawia, a nie je ukrywa. To od nas zależy, co w rodzinie robi się z problemami – czy zamiata je pod dywan, czy wspólnie rozwiązuje, czy każdy musi sobie radzić sam.


Kiedy rodzice widzą, że coś się dzieje z ich dzieckiem, mogą odwlekać rozmowę, bo też mają swoje lęki. Boimy się odrzucenia, boimy się, że nie będziemy umieli rozmawiać, boimy się, że możemy się dowiedzieć czegoś, co nas przerazi, co będzie dla nas trudne. 


Unikanie wiedzy o problemie nie sprawi, że problem zniknie. Jeżeli czujemy, podejrzewamy, że jest jakiś problem, to trzeba go jak najszybciej wyciągnąć na powierzchnię. Inaczej będzie narastał. A im wcześniej wyciągniemy problemy na wierzch, tym mniejsze ryzyko, że dziecko będzie miało np. depresję. Natomiast im dłużej dziecko jest samo z problemami, tym ryzyko jest większe. Długotrwałe napięcie związane z przeżywaniem jakiegoś problemu ma wpływ na samoocenę, poczucie własnej wartości, powoduje bezsilność, myśli rezygnacyjne, bezradność.


I co się wtedy dzieje?


Na przykład samookaleczenia. To może być sposób dziecka na rozładowanie napięcia, jeśli nie nauczyło się wcześniej od dorosłych, bo to nie muszą być koniecznie rodzice, skutecznych sposobów radzenia sobie z problemami.


Skąd u dziecka pomysł samookaleczenia, skoro rodzice tego nie robią?


Kiedy dziecko nie wie, jak sobie poradzić z problemami i nie może lub nie chce z jakiegoś powodu zwrócić się do rodziców, zwróci się do kolegów albo do internetu. 16% dzieci w wieku 11-17 lat deklaruje, że się samookalecza, więc taką podpowiedź dziecko bardzo łatwo znajdzie. Rówieśnicy powiedzą mu, że cięcie się pomaga. 


Samookaleczenia są bardzo dobrze widocznym sygnałem, że dziecko ma jakiś problem. Ale słyszałam opinie, że to teraz taki sposób na zwrócenie na siebie uwagi.


I to jest bardzo dobra diagnoza. Tylko czy my wtedy tę uwagę dziecku dajemy? Jeśli dziecko sięga po samookaleczenia to komunikuje nam, że sobie z czymś nie radzi i że nie zna innego sposobu na poradzenie sobie. Tak, dziecko w ten sposób zwraca naszą uwagę na to, że nie może sobie poradzić z własnymi emocjami, przeżyciami. Zwraca naszą uwagę na to, że jeszcze nie nauczyliśmy go radzenia sobie w trudnych sytuacjach wystarczająco dobrze. I tę uwagę powinno od nas dostać. 


Dzieci nie o wszystkim mówią wprost, choć często są przekonane, że powiedziały. Dziecko nie powie rodzicowi, że ma myśli samobójcze. Powie być może, że się ostatnio gorzej czuje, że nic go nie cieszy, że jest mu smutno. I to jest moment, kiedy powinniśmy podrążyć temat – „dobrze że mi o tym mówisz”, „od jak dawna tak się czujesz?”, „wyglądasz na zmęczoną”… I może być tak, że dziecko w tym momencie się wycofa, że nie będzie chciało rozmawiać głębiej. Ale dla nas to już powinien być sygnał, że coś się dzieje i możemy do tej rozmowy wracać, zapewniać dziecko, że w każdej chwili może do nas przyjść, że chcemy z nim rozmawiać, że dla nas jest ważne, co się z nim dzieje. Jeśli my nie pociągniemy tematu, jeśli my nie zareagujemy na tę pierwszą próbę nawiązania kontaktu wokół problemu, to bardzo prawdopodobne, że drugi raz dziecko do nas nie przyjdzie.


A jeśli rodzice boją się, albo nie wiedzą, jak w takich sytuacjach rozmawiać?


Nie oczekujmy od siebie, byśmy byli idealni. Dzieci też nie oczekują od nas, żebyśmy byli idealni. Chcą, żebyśmy byli prawdziwi. Żebyśmy pokazywali, że są problemy, że sobie z nimi radzimy, że próbujemy, że mogą na nas liczyć, że ich nie zostawimy. A jeśli sami nie potrafimy sobie poradzić z problemem, to są specjaliści, do których można zwrócić się po pomoc.


W wielu przypadkach pomoc specjalisty jest niezbędna. Zaburzenia depresyjne diagnozuje się u 25-30% dzieci. Wiele dzieci nie jest diagnozowanych, więc ten odsetek tak naprawdę jest wyższy. A z depresją u dziecka rodzice sami sobie nie poradzą. Tylko że tu pojawia się inny problem. Kiedy dzwoni do nas na Telefon 800 100 100 rodzic i z rozmowy wynika, że dziecko jest prawdopodobnie w głębokiej depresji, ma myśli samobójcze albo zachowania autoagresywne i potrzebuje natychmiastowej pomocy psychiatrycznej, częstą reakcją rodzica jest „ale czy na pewno ten psychiatra jest konieczny?”. Uruchamia się taki ciąg myśli: to moja wina, jestem złym rodzicem, co inni powiedzą, co pomyślą o naszej rodzinie, nie mogę znieść tego, że moje dziecko tak bardzo cierpi, że aż nie chce żyć, boję się, że ktoś mnie o to obwini, inni powiedzą, że źle wychowałam moje dziecko… I odwlekamy pójście do specjalisty, próbujemy poradzić sobie sami. A przecież kiedy nasze trzyletnie dziecko się poparzy, na przykład ściągnie na siebie kubek z gorącą herbatą, czy któremukolwiek rodzicowi przyjdzie do głowy nie zawieźć go na pogotowie? Czy obawa przed opinią ludzi, że nie dopilnowaliśmy, że tę szklankę czy kubek postawiliśmy w nieodpowiednim miejscu, powstrzymuje nas przed zwróceniem się o pomoc do lekarza, który jest specjalistą i udzieli poparzonemu dziecku pomocy medycznej? Jak dziecko złamie sobie rękę podczas zabawy, to nikomu nie przychodzi do głowy, żeby nastawiać tę rękę samemu. A kiedy dziecko choruje na depresję, to często zamiast pójść do specjalisty, próbujemy innych sposobów. Na przykład mówimy „weź się w garść”, „zajmij się czymś”. Obawiamy się, że leki na depresję trzeba będzie brać przez całe lata. A jest wiele chorób, w których leki bierze się do końca życia, na przykład cukrzyca. Nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby do osoby chorej na cukrzycę powiedzieć „lepiej nie idź do lekarza, nie diagnozuj się, bo jeszcze się okaże, że będziesz brać leki do końca życia”. 


A może jest tak, że objawy chorób somatycznych są dla nas bardziej oczywiste, a kiedy mamy do czynienia z problemem emocjonalnym, to nie wiemy, czy to taki chwilowy nastrój, który minie, czy faktycznie jest jakiś problem.


My w ogóle często nie wierzymy, że dziecko może coś bardzo przeżywać. Trudno nam dopuścić do siebie myśl, że nasze dziecko, takie piękne, mające wszystko, świetnie się uczące, mające naszym zdaniem wymarzone życie, może w tym wszystkim być nieszczęśliwe, może być w depresji. A piękna, mądra, ambitna i wykształcona córka też może być chora. Depresja nie musi wynikać z powodów, które dla rodzica są obiektywne, mierzalne i oczywiste.


Kiedy więź między rodzicem i dzieckiem nie jest dobrze zawiązana, to rodzic może mieć w głowie obraz idealnego życia swojego dziecka, bo przecież się stara, pracuje na dobre życie, zapewnia dobrą szkołę, zajęcia pozalekcyjne, zabawki i gadżety, robi dla swojego dziecka tak wiele. A dziecko przez miesiące a nawet lata może ukrywać obniżony nastrój. I rodzic tego nie zauważy, widzi tylko to, do czego jest przekonany. Zły stan dziecka narasta i dochodzi w końcu do momentu, kiedy dziecko nie chce już żyć. Wtedy wychodzi na jaw, co się dzieje, ale dla rodzica to jest absolutne zaskoczenie, coś niespodziewanego, nowego. I kiedy dziecko nagle mówi, że nie chce żyć, to rodzic reaguje zaprzeczeniem – „no co ty mówisz, jak to nie chcesz żyć”. Bo ten rodzic nie ma prawdziwego obrazu ostatnich miesięcy czy lat, jest tak zagoniony i zajęty, że nie ma czasu na prawdziwy kontakt z dzieckiem, ani na budowanie z nim więzi.


W jaki sposób ta więź między rodzicem a dzieckiem się buduje? 


Dziecko od urodzenia robi mnóstwo rzeczy, żeby być z nami w kontakcie. Płacz, wyciąganie rączek, śmiech, „mamo zobacz”, chodzenie za rączkę, wołanie, „tato, chodź”, „mamo patrz”. To jest jak wyciąganie w naszą stronę sznurków, które my powinniśmy wszystkie łapać i związywać z naszymi. A jeśli my nie łapiemy tych sznurków, które dziecko w naszą stronę kieruje, to one opadają i więź się nie tworzy. Jeśli zamiast popatrzeć na dziecko, kiedy nas woła, damy mu tablet i zajmiemy się swoimi sprawami, to dziecko przestanie na nas patrzeć. Jeśli rodzice od rana do wieczora pracują, to nie mają już czasu na pobycie z dziećmi. Od takiego rodzica usłyszymy „robię to dla moich dzieci”. Tylko trzeba się zastanowić, na ile to, co robimy jest naprawdę dobre dla dziecka, a na ile to jest nasza koncepcja dobra i zestawić ją z rzeczywistymi potrzebami dziecka.


A dzieci potrzebują przede wszystkim obecnych rodziców?


Człowiek jest gatunkiem wspólnotowym. My przecież nie przeżyjemy bez opieki kilkudziesięciu godzin od urodzenia. Na początku chodzi o opiekę taką czysto biologiczną, ale też emocjonalną, potem zaś chodzi głównie o opiekę, troskę i kontakt emocjonalny. Jeśli rodzic nie spędza z dzieckiem czasu i nie poświęca mu uwagi, to je zaniedbuje emocjonalnie, sprawia, że poczucie bezpieczeństwa dziecka i poczucie własnej wartości spadają. Dziecko myśli „Nie jestem na tyle wartościowy, żeby rodzice chcieli ze mną spędzać czas, wszystko jest ode mnie ważniejsze”. Dla każdego człowieka w każdym wieku istotne jest to, by czuł się dla kogoś wartościowym. Jeśli w dzieciństwie nie zbuduje się bazowego poczucia, że jest się dla kogoś ważnym, to wzrasta prawdopodobieństwo problemów takich jak depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, próby samobójcze. Zaniedbanie emocjonalne i uruchamiany przez nie mechanizm negatywnego myślenia o sobie i świecie to najsilniej oddziałujący czynnik podnoszący ryzyko prób samobójczych. Nie wykorzystanie seksualne, nie przemoc fizyczna, nawet nie przemoc psychiczna, tylko właśnie zaniedbanie emocjonalne.


Chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, robimy wszystko, co w naszej mocy, a okazuje się, że popełniamy błąd, że nie tego dzieci potrzebują, że coś ważnego zaniedbaliśmy. Kiedy się zorientujemy, jak jest naprawdę, to możemy jeszcze tę więź odbudować?


Nigdy nie jest za późno, żeby szukać tych sznurków i tworzyć więź. Nawet kiedy dziecko krzyczy, że nas nienawidzi, to krzyczy po to, by nas obudzić, żebyśmy tę więź z nim tworzyli. „Nienawidzę cię” jest ważnym komunikatem, od którego możemy zacząć odbudowanie więzi. Chociaż zwykle pierwszy odruch rodzica to złość, przerażenie i również krzyk. A tu się trzeba zatrzymać i powiedzieć na przykład „widzę, że ci czegoś brakuje, że coś zaniedbałem, coś przeoczyłem, chcę to naprawić”. 


Od czego zacząć naprawianie tej więzi?


Na przykład od przyznania się do własnej niedoskonałości. Powiedzenia, że chcieliśmy dobrze, ale obawiamy się, że nie wszystko wyszło tak, jak chcieliśmy. Od mówienia dziecku, że jest dla nas ważne, że chcemy być z nim w kontakcie. Od pytania, czy jest coś, o czym dziecko chciałoby z nami porozmawiać, czy czegoś od nas potrzebuje. Od zapewnienia, że jesteśmy dla niego, że może do nas przyjść ze wszystkim i zawsze. Wykorzystując różne sytuacje życia codziennego można z dzieckiem rozmawiać coraz głębiej, coraz szerzej. Dzieci mają ogromną potrzebę rozmawiania. Odbieramy ponad 300 połączeń każdego dnia, a potrzeby są znacznie większe. Najlepiej, żeby tę potrzebę rozmowy dzieci mogły zaspokajać z rodzicami i ja głęboko wierzę w to, że rodzice chcą dla dzieci jak najlepiej. Do tego potrzeba tylko czasu i uwagi. 


Rozmawiała Elżbieta Manthey – założycielka Juniorowa, blogerka, dziennikarka, mama Marysi i Tymona. Propaguje wychowanie i edukację oparte na szacunku dla dzieci. Pasjonatka dobrej edukacji – tropi nowinki i nowoczesne pomysły edukacyjne, angażuje się w różnorodne działania na rzecz lepszej edukacji. Miłośniczka książek, również tych dla dzieci i młodzieży. Najlepiej odpoczywa odwiedzając ciekawe miejsca i doświadczając świata wspólnie z mężem i dziećmi.

Tekst ze strony: https://www.juniorowo.pl/dzieci-i-nastolatki-maja-problemy-o-ktorych-dorosli-nie-maja-pojecia-rozmowa-z-lucyna-kicinska-koordynatorka-programu-pomocy-telefonicznej-fundacji-dajemy-dzieciom-sile/




Dowiedz się więcej i wesprzyj Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę: https://wspierajtelefon.pl/