czwartek, 12 maja 2022

Zaburzenia integracji sensorycznej a nadpobudliwość psychoruchowa

 mgr Małgorzata Dębińska-Pruchniak

Psycholog kliniczny, terapeuta integracji sensorycznej w Centrum Rehabilitacji Edukacji i Opieki TPD. Helenów

mgr Ewa Grzybowska

Psycholog kliniczny, terapeuta integracji sensorycznej w Centrum Rehabilitacji Edukacji i Opieki TPD. Helenów

 

Nasz układ nerwowy nieprzerwanie odbiera informacje zmysłowe z otoczenia. To oczywiste stwierdzenie. Nie zawsze jednak dostatecznie docenia się znaczenie tego dla faktu rozwoju dziecka.

Być może dlatego, że stanowiąca przedmiot teorii integracji sensorycznej praca mózgu polegającą na scalaniu wrażeń zmysłowych odbieranych przez wszystkie receptory ciała przebiega w znacznej mierze poza naszą kontrolą. Główne centra opracowywania informacji zmysłowych znajdują się w strukturach podkorowych – pniu mózgu i wzgórzu.

O ile funkcjonowania takich zmysłów jak wzrok, słuch czy węch jesteśmy stosunkowo świadomi, o tyle z posiadania innych niemal nie zdajemy sobie sprawy.

Wielką zasługą J. Ayres – twórczyni teorii integracji sensorycznej było odkrycie ogromnej roli, jaką odgrywają najwcześniejsze ontogenetycznie systemy zmysłowe: dotykowy, przedsionkowy i proprioceptywny, które rozpoczynają swoje funkcjonowanie już w życiu płodowym.

Przypomnijmy, że:

  • zmysł dotyku – służy odbiorowi i różnicowaniu wrażeń czuciowych z powierzchni skóry
  • zmysł przedsionkowy (nazywany też błędnikowym), odbiera siłę grawitacji, umożliwia przeciwstawianie się jej i zachowanie równowagi przy zmianach pozycji ciała, ;
  • zmysł propriocepcji – inaczej czucie głębokie, to odczuwanie siebie, np. ułożenia naszych kończyn w przestrzeni; jego bardziej subtelna formę stanowi zmysł kinestezji, dzięki któremu czujemy wykonywane ruchy, ich siłę i zasięg 

Wśród umiejętności będących końcowymi produktami rozwoju procesów integracji sensorycznej można wymienić: zdolność do koncentracji uwagi, samoakceptację i samokontrolę, zdolność do szeroko rozumianego uczenia się, w tym również szkolnego.

Proces integracji wrażeń jest procesem ciągłym, co oznacza, że osiągnięcie jednego poziomu umożliwia rozwijanie umiejętności z poziomu następnego i każda słabość rozwoju, czy niedostatek doświadczeń w zakresie pierwszych etapów może wpłynąć na zaburzenia w rozwoju stadium ostatniego.

W badaniach na populacji dzieci amerykańskich, będących w wieku przedszkolnym i młodszym szkolnym stwierdzono, że ok. 10% spośród nich ujawnia zaburzenia integracji zmysłowej i na tym tle ma różne problemy w uczeniu się i zachowaniu.


Niektóre syndromy zaburzonej zdolności układu nerwowego do odbioru i przetwarzania danych zmysłowych obok innych objawów manifestują się także wzmożoną ruchliwością, trudnościami w kontroli emocji i koncentracji uwagi, a więc podobnie jak zespół ADHD

Z kolei u wielu dzieci z rozpoznaniem ADHD współwystępują jednocześnie deficyty integracji sensorycznej, które nasilają objawy nadpobudliwości psychoruchowej.


Syndromem zaburzonej integracji sensorycznej szczególnie predysponującym do wystąpienia objawów nadpobudliwości psychoruchowej jest tzw. obronność (nadwrażliwość) sensoryczna, czyli – zła tolerancja bodźców jednej lub kilku modalności.

Doświadczony terapeuta SI potrafi dostrzec objawy nadwrażliwości zmysłowej już u kilkumiesięcznego niemowlęcia. Są to dzieci, które brane na ręce reagują miast poprawą, dezorganizacją zachowania – prężeniem się, odpychaniem od ciała matki; mają problemy ze ssaniem, źle sypiają.

Nie lubią zabiegów pielęgnacyjnych tj. mycie twarzy, głowy, czesania – w sytuacjach tych ujawniają wyraźny dyskomfort i pobudzenie.

Będąc w przedszkolu mogą odmawiać lepienia z plasteliny, klejenia, malowania palcami.  Zwłaszcza zaś źle tolerują bliskość fizyczną innych osób, bycie przez nie dotykanymi.

Zaburzenia w modulacji informacji sensorycznych mogą prowadzić do stanu ciągłego pobudzenia emocjonalnego. Wywołują niejednokrotnie reakcję ucieczki z sytuacji, w której jest się narażonym na dotyk, czy wycofywanie się z działań wymagających przebywania w większej grupie. Przejawia się to zaburzeniami w relacjach rówieśniczych i labilnością emocjonalną (od nieśmiałości i wycofania się z kontaktów po zachowania typu agresywnego).

Największych problemów przysparzają nam zachowania, które interpretujemy jako agresywne. Warto wiedzieć, że np. gwałtowne odepchnięcie rówieśnika, bez wyraźnego powodu, może wynikać z nieodpartej, intuicyjnej potrzeby obrony przed niespodziewanymi bodźcami dotykowymi, których potencjalnym źródłem jest ów kolega.

Jednocześnie dzieci te przejawiają duże zapotrzebowanie na wrażenia z czucia głębokiego (proprioceptywne) co sprawia, ze ich formy wchodzenia w kontakt fizyczny często mają postać gwałtownego, mocnego przytulania/ ściskania, odbieranego przez innych jako atak.

Nadwrażliwość na bodźce zmysłowe z otoczenia jest przyczyną trudności w koncentracji, rozpraszalności uwagi. W konsekwencji pojawiają się problemy w szkolne, tj. nieuważne wysłuchiwanie poleceń i problemy z ich prawidłowym wykonywaniem, błędy w pisaniu, czytaniu, liczeniu.

Styl reagowania dzieci z obronnością dotykową, można by krótko określić „walczyć lub uciekać”, aby uniknąć drażniących doznań. Nie mają sensu i nie odniosą skutku upomnienia. Nie zlikwidują one bowiem przyczyny zachowania, a mogą je jedynie wtórnie wzmocnić przez wywołanie poczucia winy i nieadekwatności, często towarzyszących dzieciom nadwrażliwym sensorycznie. Odczuwany dyskomfort jest prawdziwy i dziecko nie może powstrzymać się od zachowań mogących go choćby chwilowo zredukować.

W badaniach w ramach programu Master's prowadzonego na Uniwersytecie Florydy stwierdzono wysoką korelację pomiędzy obronnością dotykową i nadpobudliwością psychoruchową w porównaniach grupy dzieci z ADHD i grupy bez ADHD dokonanych Inwentarzem Percepcji Dotykowej dla Dzieci w Wieku Szkolnym.


Nieco odmienny mechanizm wzmożonej aktywności ruchowej i trudności z koncentracją uwagi występuje przy innym zaburzeniu integracji sensorycznej – dysfunkcji układu przedsionkowego pod postacią jego podwrażliwości. Słaby odbiór wrażeń płynących z siły grawitacji sprawia, że dziecko podświadomie poszukuje takich doświadczeń poprzez ciągłe zmiany pozycji, dzięki którym pobudza receptory błędnikowe.

Konsekwencjami tej dysfunkcji przedsionkowej jest także obniżone napięcie posturalne oraz słabe reakcje równoważne. Długie siedzenie jest dla tych dzieci bardzo męczące. Przyjmują różne niesprzyjające pracy stolikowej pozycje ciała (np. „pokładają się” na ławce, podpierają głowę ręką), stopniowo tracąc zdolność podążania za tokiem lekcji. Zdarza się, że potrzeba ruchu (poprawiającego stan napięcia mięśniowego) jest tak silna, że dziecko huśta się na krześle, „samowolnie” wstaje i chodzi po klasie. Konflikt pomiędzy niezaspokojeniem tej potrzeby, a chęcią podporządkowania się stawianym wymaganiom powoduje wzrost napięcia emocjonalnego, łatwo ulegającego gwałtownemu rozładowaniu Drobna uwaga ze strony nauczyciela, wydanie kolejnego polecenia mogą prowadzić do wygórowanej nieadekwatnej reakcji.


Terapia integracji sensorycznej –w odniesieniu do dzieci z obronnością zmysłową będzie polegała na zastosowaniu tzw. Procedury Wilbarger, a następnie prowadzeniu działań zwiększających tolerancję na bodźce i ułatwiających ich różnicowanie („zagrażający czy nie”) oraz wykorzystanie do efektywnego działania.

Dzieciom z podwrażliwością przedsionkową dostarcza się, z wykorzystaniem charakterystycznego dla terapii SI sprzętu (np. podwieszane platformy, hamaki, czy deskorolka), dużą ilość wrażeń błędnikowych wyrównujących deficyt w tym zakresie.


Jak jednak można dopomóc tym dzieciom w lepszym funkcjonowaniu w szkole – środowisku, które z jednej strony jest źródłem bardzo wielu niekontrolowanych wrażeń sensorycznych, a z drugiej wymaga długotrwałego wytrzymywania pozycji siedzącej.

Według teorii integracji sensorycznej za generowanie i utrzymywanie poziomu pobudzenia optymalnego dla pracy wyższych pięter układu nerwowego odpowiadają w dużej mierze struktury pnia mózgu, przede wszystkim twór siatkowaty. Pełni on rolę filtra dla strumienia różnorodnych bodźców odbieranych przez nasze receptory. Musimy być świadomi niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą “bombardowanie” dziecka nadwrażliwego sensorycznie ( i na tym tle nadpobudliwego psychoruchowo) nadmierną ilością przypadkowych czy nieprzemyślanych bodźców.


Niewłaściwe postępowanie może pogłębić zaburzenie i spowodować opóźnienie w rozwoju dziecka, a także przetrwanie nadpobudliwości do wieku dorosłego.


Jeśli twór siatkowaty nie pełni swych funkcji prawidłowo, to można próbować częściowo przejąć jego rolę właściwie organizując otoczenie dziecka. Organizacja środowiska, w którym dziecko na co dzień funkcjonuje jest bardzo istotnym czynnikiem ułatwiającym utrzymanie jego uwagi na konkretnej czynności, redukującym impulsywność i zachowania destrukcyjne. Dotyczyć powinna ona zarówno otoczenia domowego, jak i zwłaszcza szkolnego, by dziecko mogło w nim nabywać jak najwięcej nowych wiadomości i umiejętności.

Dostosowanie środowiska polega z jednej strony na kontroli ilości i rodzaju bodźców w otoczeniu, z drugiej zaś na zaspakajaniu potrzeb dziecka wynikających z deficytów integracji zmysłowej:.

Przykładowe działania:

  • Proponuje się, aby dziecko nadpobudliwe siedziało w miejscu, które będzie ograniczało ilość zagrażających dla niego i zarazem rozpraszających bodźców. Przy nadwrażliwości na dotyk dziecko podświadomie obawia się, że mogłoby zostać przez kogoś dotknięte i jest to źródłem przykrego napięcia.
  • Można posadzić je w ławce samo, a jeżeli ten wariant nie przynosi poprawy – odizolować od reszty klasy parawanem lub kabiną z widokiem na tablicę..
  • Ważne jest nie tylko gdzie, ale również jak dziecko siedzi tzn. dobór wysokości ławki krzesła-stopy dziecka powinny być podparte, ławka sięgać nieco powyżej poziomu bioder. Krzesło powinno stać lekko ukośnie wobec ławki w kierunku zależnym od tego, którą ręką pisze dziecko. Obie ręce oparte na pulpicie (pisząca do łokcia, druga-przytrzymująca zeszyt do nadgarstka), a zeszyt leży ukosem. Taka pozycja daje dziecku dobrą stabilizację na linii środkowej ciała, nie traci ono równowagi (co jest częste przy dysfunkcji przedsionkowej i wtórnie wzmaga pobudzenie układu nerwowego).
  • Po kilku czy kilkunastominutowych okresach koncentracji, zależnie od tego, jak długo dziecko może ją utrzymać, powinno się mu pozwolić na wstanie z miejsca (dotyczy to zwłaszcza dzieci z podwrażliwym systemem przedsionkowym). Formą ruchu najmniej dezorganizującą przebieg zajęć będzie z góry zaplanowana gimnastyka śródlekcyjna
  • Można też wykorzystać dziecko w charakterze „asystenta” nauczyciela przy rozdawaniu lub zbieraniu jakiś pomocy, wycieraniu tablicy itp.
  • Pomaga to dziecku w odzyskaniu energii włożonej w trudną dla niego koncentrację i utrzymywanie jednej pozycji ciała.
  •  Jeżeli obserwujemy, że dziecko wykazuje szczególną nadwrażliwość słuchową i przypuszczamy, że głośniejsze dźwięki wzmagają jego nadpobudliwość, należy podjąć działania zmierzające do kontroli hałasu w klasie. Sprzyja temu ustawienie ławek na wykładzinie, powieszenie zasłon tłumiących odgłosy z zewnątrz Nauczycielka powinna dobrać sobie na czas lekcji obuwie na „cichej” podeszwie (np. stukanie obcasów może być bardzo irytujące dla dziecka z nadpobudliwością psychoruchową).Wskazane jest także, by nauczyciel mówił spokojnym, wyciszonym głosem i do tego samego, przez własny przykład, zachęcał dzieci. Na zajęciach wychowania fizycznego należałoby unikać używania gwizdka
  • Możemy wykorzystać wrażenia z czucia głębokiego ( mającego modulujące działanie na nadmiernie pobudzony układ nerwowy) poprzez położenie z uciskiem, rąk na ramionach dziecka, gdy chcemy zwrócić jego uwagę na nas czy na to co robi
  •  Sztuczne, jaskrawe oświetlenie niekorzystnie wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego –podnosząc stan jego pobudzenia.. Wskazane jest, by dzieci -zwłaszcza mające problemy z koncentracją uwagi, odrabiały lekcje jeszcze przy świetle dziennym.Oświetlenie sztuczne w pomieszczeniach, w których często przebywają powinno być starannie dobrane (jak najbardziej zbliżone do spektrum światła słonecznego).
  • Temperatura w pomieszczeniu klasowym powinna być neutralna.
  • Niektóre dzieci – nadwrażliwe węchowo, mogą być szczególnie niespokojne w porze obiadu, kiedy z kuchni szkolnej dochodzą różne zapachy. Takie akurat bodźce trudno zlikwidować ale przynajmniej warto być świadomym ich możliwego wpływu na zachowanie dziecka. Należy też z umiarem korzystać z perfum, czy dezodorantów.


Objawy nadpobudliwości psychoruchowej często występują u dzieci cierpiących na różnego typu alergie. Schorzenie to niejednokrotnie wywołuje wtórnie zaburzenia w funkcjonowaniu systemu czuciowego i/lub przedsionkowego. Opanowanie alergii redukuje równocześnie nadpobudliwość psychoruchową dziecka, dlatego konieczne jest przestrzeganie przez nie wskazań lekarskich. Kontrolujmy, co dziecko je i pije i przyglądajmy się, czy ma to jakiś wpływ na jego zachowanie.

Stopniowo, po zredukowaniu nadmiaru dochodzących do dziecka bodźców, nauczy się ono rozpoznawać i nazywać, co jest dla niego przeszkadzające i rozpraszające.

Pamiętajmy, że ostatecznym i nadrzędnym celem, do którego zmierzamy jest ukształtowanie u dziecka świadomości i kontroli poziomu pobudzenia i aktywności : samoregulacja zachowania.

Dziecko nie może wciąż przebywać w „sensorycznej próżni”. Musi nabywać umiejętności radzenia sobie z hałasem czy nadmiarem bodźców wizualnych, by móc dobrze funkcjonować.

Dla każdego dziecka charakteryzującego się nadmierną ruchliwością i słabą umiejętnością skupienia się na jednej czynności wskazana jest konsultacja przez terapeutę integracji sensorycznej. Oceni on, na ile problemy te mają związek z rozwojem procesów integracji zmysłowej i w razie potrzeby zaleci indywidualnie dobrane postępowanie terapeutyczne.


Bibliografia:


1. Ayres A.J.- “Sensory Integration and Learning Disorders”, WPS, Los Angels 1972,

2. Ayres A.J.. – „Sensory Integration and the Child” – WPS, Los Angeles 1991,

3. Cermak S.A.- “The Relationship Between Attention Deficyt and Sensory Integration Disorders “, Sensory Integration Special Interest Section Newsetler, Vol 11, No.2, June 1988

4. Fisher A., E. Murray E., Bundy A. – „Sensory Integration – Theory and Practice”, F-A Davis Company, Philadelphia 1991

5. Kranowitz S.C. – „The out-of-sync Child”, Berkley Publishing Group, New York 1998

6. Lightsey R- “ Tactile defensiveness and ADHD”, Sensory Integration Quaterly, Volume XXI, No 2, 1993

7. Maas V.  „Uczenie się przez zmysły. Wprowadzenie do teorii integracji sensorycznej”, WSiP, Warszawa 1998

8. Maas V. „Tactile Sensory System-Treatment”, – materiał niepublikowany, udostępniony przez autorkę podczas kursów SI w Polsce

9. Maas V. „Neurophysiological Mechanism Underlying Tactile Defenziveness”- materiał niepublikowany, udostępniony przez autorkę podczas kursów SI w Polsce

10. Wilbarger J.L., Wilbarger P. “Sensory Defensiveness in Children Aged 2-12. An Intervention Giude for Parents and Other Caretakers”, Avanti Educational Programs, Santa Barbara CA, 1991


Artykuł ze strony Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Integracji Sensorycznej PSTIS





wtorek, 12 kwietnia 2022

Przyczyny "niegrzecznych" zachowań wśród dzieci


Jaka jest przyczyna „niegrzecznych” zachowań u dzieci?




To pytanie bardzo często pojawia się w naszych myślach, gdy nie możemy znaleźć powodu, przez który dzieci są “niegrzeczne”.

Najważniejsze i najczęściej napotykane pytania w tym temacie:
  •  Co może zrobić rodzic/nauczyciel, by lepiej radzić sobie z trudnymi zachowaniami i nie zaogniać sytuacji, a wesprzeć dziecko i siebie?
  • Dlaczego generalizowanie zachowań pogłębia problem zamiast go rozwiązywać?
  •  Jakie skuteczne i intuicyjne metody daje Pozytywna Dyscyplina, by pomagać dzieciom, zachowywać się lepiej i współpracować z dorosłymi?
Odpowiedzią na Twoje wyzwania mogą być narzędzia Pozytywnej Dyscypliny. To metoda wychowawcza, która w centrum stawia empatię, szacunek oraz budowanie głębokiej relacji.

Zapraszam na szkolenie prowadzone przez AleeFrajdę - 

Daria Podgórska i Olga Pośpiech (Certyfikowana Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny)

 Przyczyny "niegrzecznych" zachowań wśród dzieci - kliknij w link.









niedziela, 27 lutego 2022

Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie? - cz.III - krótki, ale treściwy poradnik

Informacje przygotowane przez Małe Charaktery (psychologiczne pismo dla dzieci) przedstawione przez dr psychologii Karolinę Appelt:





Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie? - cz.II - webinary

Szanowni Państwo!,

Polecam serdecznie dwa webinary, podczas których psycholodzy, pedagodzy, nauczyciele i inni specjaliści dzielą się swoją wiedzą nt. "Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?".

1. Webinar przygotowany przez Centrum Terapii DIALOG


Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie? - Centrum Terapii DIALOG (kliknij tutaj)


2. Webinar przygotowany przez Fundację Centrum Edukacji Obywatelskiej


Wojna w Ukrainie. Jak rozmawiać o niej z dziećmi i młodzieżą? - CEO (kliknij tutaj)





Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?


1.Zacznijmy rozmawiać!


To bardzo ważne, aby dzieci o tym, co się dzieje, dowiadywały się w pierwszej kolejności od nas – w bezpiecznej relacji i przestrzeni. Wiadomość o wojnie zawsze budzi strach i uruchamia lawinę lęków. Jeśli to my tę wiadomość dziecku podamy, mamy szansę zadbać o jego emocje, zaopiekować się nimi. Nie łudźmy się, że przed trudną wiedzą możemy dzieci uchronić. Można się z nią zetknąć dosłownie wszędzie – w transporcie publicznym, w szkole przez rówieśników, we wszystkich mediach, też społecznościowych. Na to nie mamy wpływu. Możemy jednak wziąć odpowiedzialność za to, jak sami dziecko przygotujemy na wieść o wojnie – podając ją w możliwie najbardziej bezpieczny, delikatny sposób.

2. Dozujmy informacje.

Wojna ma najbardziej okrutne, brutalne oblicze. W najbliższym czasie prawdopodobnie będą do nas docierać drastyczne szczegóły inwazji, wstrząsające relacje i opowieści. Starajmy się nie epatować nimi dzieci. Powinny dowiedzieć się, że trwa wojna – ale w miarę możliwości zadbajmy, aby nie stykały się z tymi najbardziej koszmarnymi jej aspektami.

3. Uważajmy na obrazy.

Wyobraźnia dziecka czerpie z tych zasobów, które jego umysł zdołał zgromadzić. Hasło „wojna” nie musi dla niego oznaczać płonących domów, zakrwawionych twarzy, zmasakrowanych ciał. I możemy starać się, aby takie obrazy do dzieci nie trafiły, aby nie zapisały się w ich głowach. Postarajmy się więc nie oglądać relacji wideo przy dzieciach, nie pokazujmy im dramatycznych zdjęć. Swoją potrzebę zdobywania wiedzy na temat tego, co dzieje się w Ukrainie, starajmy się zaspokajać nie w ich obecności. Zamiast obrazów dajmy dzieciom słowo. Rozmowa pozwala reagować na emocje dziecka, a słowo uruchomi w głowie dziecka dokładnie tyle, ile ono jest w stanie przyjąć. To obraz i wizja może epatować czymś, na co dziecko nie jest gotowe – dlatego nie szafujmy nimi lekko. To ważne.

4. Wyjaśniajmy w miarę możliwości, co się dzieje.

Wiedza zawsze uspokaja, daje poczucie oswojenia tematu. W zależności od wieku i możliwości rozumienia sytuacji przez dziecko możesz mu opowiedzieć, jak doszło do inwazji na Ukrainę, kto rządzi Rosją i co może zrobić teraz Zachód. Opowiedz dziecku o NATO – to buduje poczucie bezpieczeństwa. „Jesteśmy w sojuszu wojskowym z największymi armiami świata. W tym sojuszu kraje umówiły się, że nie wolno zaatakować żadnego z nich, bo wtedy odpowie cały sojusz. To sprawia, że jesteśmy bezpieczni”.

5. Odpowiadajmy na pytania, niekoniecznie wybiegajmy w przód.

Dzieci mają różny stopień gotowości przyjęcia złych informacji i różną potrzebę zaspokajania wiedzy. Dlatego po tym, co niezbędne, czyli podaniu dziecku podstawowej informacji o wojnie – otwórzmy się na jego ciekawość. Dziecko będzie pytać o tyle, ile jest w stanie udźwignąć. Odpowiadajmy szczerze i zgodnie ze swoją wiedzą, ale też z uważnością na wrażliwość dziecka. To my znamy je najlepiej i wyczuwamy, ile będzie „już zanadto”.

6. Próbujmy ukoić emocje.

Najprawdopodobniej – mimo naszych starań z punktu 3 i 4 – dzieci trafią w tych dniach na przekazy, na które nie są emocjonalnie gotowe. My więc bądźmy gotowi na to, aby ukoić emocje. Jeśli widzimy, że dziecko jest rozdrażnione, zestresowane, rozbite – pamiętajmy, że zmaga się z czymś, co jest ponad jego siły pojmowania świata. Trochę tak, jakby świat z nawalanki gry komputerowej czy filmu sensacyjnego wkroczył nagle do naszych domów. Dajmy dziecku dużą dawkę wyrozumiałości, weźmy poprawkę na jego zachowanie, jeśli zrobi aferę lub eksploduje złością. Próbujmy nazywać jego uczucia i to, jak trudna jest sytuacja. Możemy powiedzieć: „Rozumiem, co przeżywasz. Widzę, że się stresujesz. To bardzo trudne, co się dzieje”.

7. Przytulajmy, przytulajmy, przytulajmy.

To zawsze działa.

8. Pozwólmy sobie na emocje, ale nie wpadajmy w panikę przy dziecku.

To prawda, wszyscy jesteśmy zdruzgotani inwazją Putina, nie możemy sobie znaleźć miejsca, myśleć o czymś innym. Dlatego pamiętajmy o żelaznej zasadzie powtarzanej przed każdym lotem – zadbajmy najpierw o siebie. Pozwólmy sobie na płacz i złość, rozmawiajmy z bliskimi dorosłymi, szukajmy pokrzepienia i wsparcia na wszystkie sposoby, które nam pomagają. Ważne jednak, abyśmy przy dzieciach to my byli źródłem wsparcia! Gdy osuwa się dzieciom poczucie bezpieczeństwa, bo wojna wkracza do ich świata – to rodzic musi być jak skała, na której można się oprzeć. Powtarzaj w rozmowie z dzieckiem ze spokojem: „Jestem przy tobie. Zadbam o to, abyśmy byli bezpieczni. Ty się nie musisz o to martwić”. To słowa jak kojący plaster. Jeśli pomoże wam wspólny płacz, dzielenie się smutkiem – zróbcie to. Ale jako rodzic nie wpadaj w histerię przy dziecku. Jeśli czujesz, że już nie możesz dłużej „się trzymać” – wyjdź i daj sobie przestrzeń na to, czego potrzebujesz. Ważne, aby nie przestraszyć dziecka własną rozsypką.

9. Walczmy z poczuciem bezradności.

Przekonanie, że możemy zrobić choćby coś symbolicznego, daje ulgę. Możemy wywiesić ukraińską flagę w oknie lub pójść na demonstrację poparcia dla Ukrainy. Możesz porozmawiać z dzieckiem o tym, że przyjedzie do Polski pewnie wielu uchodźców z tego kraju i będziemy mogli wspólnie im pomóc. Jeśli Zachód nałoży dotkliwe sankcje na Rosję i odczujemy ich skutki – będziemy mogli wyjaśnić, że to pomaga napadniętemu krajowi i jest wyrazem naszej siły. Cieszmy się razem z dziećmi z wyrazów solidarności z Ukrainą, które płyną ze świata, a frustracje raczej zostawmy dla siebie. Dawajmy nadzieję. Nie poddawajmy się!



piątek, 7 stycznia 2022

PRESJA SUKCESU

Nadmierna kontrola i oczekiwania

    Synek mojej znajomej codziennie po szkole jeździ (tzn. jest wożony) na dodatkowe zajęcia: karate, dodatkowy angielski z native speaker’em, piłka nożna, szermierka, kurs tańca. W otoczeniu wiele dzieci żyje tak intensywnie. Rano szkoła, jeśli prywatna, niepubliczna to do godziny 15.00 – 16.00, potem zajęcia pozalekcyjne, na które wożą rodzice ustalając grafik między sobą, czy nawet z innymi rodzicami, jeśli na zajęcia chodzą także koledzy. Jeśli rodzice są wystarczająco zamożni zatrudniają specjalną panią, która zajmuje się całą „logistyką” ich dzieci, bo już przy dwójce - robi się z tego nie lada problem. Czasami pomagają dziadkowie, jeśli już nie pracują.


Po powrocie do domu na dziecko czeka odrabianie lekcji, nauka, kolacja i od rana znowu ten sam rytm. A dziecko ma np. dopiero 10 lat. Obciążenia zaś podobne do małego prezesa.

    
Rodzą się pytania: czy nasza córka, syn dzięki temu będzie szczęśliwa i najważniejsze: po co tak naprawdę to wszystko robimy? Jak pisał Erich Fromm „niewielu rodziców ma odwagę i odpowiednią dozę niezależności, by bardziej dbać o szczęście swoich dzieci, niż o ich sukces”.


    Doniesienia z badań psychologicznych prowadzonych w ciągu ostatnich dziesięcioleci mówią, że dzieci obciążone zbyt wieloma zajęciami żyją w ciągłym pośpiechu i stresie. Ankieta przeprowadzona w 2002 roku wśród 11- i 12-latków z bogatych dzielnic podmiejskich pokazała, że niepokojąco duży jest wśród nich odsetek pijących alkohol (ze wskazaniem na chłopców) i cierpiących na depresję (ze wskazaniem na dziewczęta). Wyższy jest u nich poziom wewnętrznego niepokoju niż u rówieśników z biedniejszych dzielnic.



    Czytałam też kiedyś o absolwentach najlepszych światowych uniwersytetów, którzy wychowani właśnie w podobnym trybie jak pisałam na wstępie, wożeni na specjalne zajęcia wybrane przez rodziców z udziałem wyselekcjonowanych innych dzieci z dobrych domów, mimo wysokiego poziomu intelektualnego nie mogli poradzić sobie potem w pracy. Nie umieli się odnaleźć, byli niezaradni, relacje interpersonalne sprawiały im kłopot. Świat wyglądał inaczej niż ten „sztuczny” stworzony przez rodziców i w tym prawdziwym świecie nie mieli doświadczeń.

    Nadmierne i często nierealne oczekiwania mogą wysuwać zwłaszcza ci rodzice, którzy sami odnoszą istotne sukcesy, np. na polu finansowym. Zdarza się jednak, że także ubożsi rodzice walczący o uznanie społeczne gotowi są zrobić wszystko, aby dać swoim dzieciom możliwości, których sami nigdy nie mieli. I mimo, że są to doniesienia amerykańskie, wydaje się, że i w Polsce powoli problem zaczyna się pojawiać.


    Osobiście myślę, że to nie tylko nasze wewnętrzne motywacje grają tu rolę, ale także środowisko, w jakim żyjemy. Sama pamiętam, że gdy mój najstarszy syn był jeszcze mały, chodził wtedy do przedszkola i słyszałam od znajomych, że ich dzieci w podobnym wieku chodzą już na treningi piłkarskie, zajęcia z kreatywnego myślenia, czy dodatkowy język obcy – zaczynałam odczuwać niepokój. Czyli zadziałał chyba u mnie tzw. „dowód społecznej słuszności” i to on nie pozwalał mi spokojnie spać. Otóż „dowód społecznej słuszności” mówi, że jeśli człowiek nie wie, jaka decyzja lub jaki pogląd jest właściwy (a to może zależeć od różnych czynników), podejmuje decyzje lub przyjmuje poglądy takie same, jak większość grupy. Czyli uważa, że jakieś zachowanie jest poprawne wtedy, gdy widzi innych ludzi, którzy tak właśnie się zachowują. Przenosząc to na grunt zajęć pozalekcyjnych: skoro wszyscy znajomi posyłają swoje dzieci na takie zajęcia, to znaczy, że jest to dobre i też powinnam to robić. Skoro tego nie robię, rodzi to dysonans i stąd mój niepokój. Oczywiście nie dzieje się to w sposób świadomy.

Tekst za: https://www.psychologiaprzykawie.pl/blog/presja-sukcesu

    Jak pisze Joaana Radziwił - Prezeska Fundacji Opiekuńcze Skrzydła - we współczesnym świecie nasze dzieci mają trudne d
zieciństwo i okres dorastania. Wykańcza je presja. Są zmęczone i niewyspane, przepracowane w szkole i na dodatkowych obowiązkowych zajęciach. I tęsknią za rodzicami.
Współczesne dzieci są zapracowane jak ich rodzice, nawet ponad czterdzieści godzin tygodniowo. To więcej niż pełen etat.

    Dzieci najczęściej są samotne. Samotne, bo dorośli nie mają czasu. Samotne, bo dorośli również są zmęczeni i niewyspani, przepracowani. Zaganiani rodzice zapisują dzieci na kolejne kółko czy drugi język obcy, bo dzięki temu dziecko będzie „zaopiekowane”. Problem z głowy. A rodzic bierze nadgodziny, żeby za zajęcia zapłacić. I ma coraz mniej czasu. Błędne koło.

    Dzieci często są przekonane, że rodzice nie poświęcają im uwagi, bo one na tę uwagę nie zasługują, bo nie są dosyć dobre. Za mało uczą się, za mało wiedzą, za mało są „doskonałe”.

    Bardzo często dzieci mają bardzo niskie poczucie własnej wartości.

    Dzieci mają… ogromną tęsknotę za rodzicami. Tęsknotę za rodzicami, z którymi potrzebują spędzać czas, przytulać się, rozmawiać, bawić się, czytać książki, grać w piłkę, jeździć na rowerze. Jeść cukierki.

Codziennie.


    Każde dziecko małe i duże jest wyjątkowe. Każde lubi być szanowane, lubi czuć się bezpiecznie i mieć możliwość dokonywania wyboru. Lubi się bawić. Lubi być chwalone i nagradzane. Lubi poznawać nowe rzeczy, doświadczać, być z rodziną i z przyjaciółmi. Lubi, gdy wzajemnie okazuje się miłość i szacunek. Lubi mieć ustalony rytm dnia, a także wolny czas. Lubi jeść cukierki. Codziennie.

    Nie zapominajmy, że dzieci potrzebują dzieciństwa, zabawy z rówieśnikami, biegania po dworze, swobodnej zabawy. To są najczęściej zgłaszane potrzeby naszych uczniów - móc się pobawić z kolegami..












środa, 15 grudnia 2021

Najczęstsze błędy wychowawcze wg. POZYTYWNEJ DYSCYPLINY

 

12 najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców

Jane Nelsen zebrała w jednym miejscu dziesięć najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców. Ja ze swojej strony na sam koniec dorzucam jeszcze dwa, których mi tu definitywnie zabrakło.

Jane pisze:

Wiele z wymienionych przeze mnie poniżej błędów popełnianych jest oczywiście w imię miłości. Często myślimy, że to, co robimy pomaga naszym dzieciom, lecz, gdybyśmy przyjrzeli się temu z perspektywy czasu, okazałoby się, że czasem zniechęcenie naszych dzieci spowodowane jest dokładnie naszym zachowaniem. Inne błędy wynikają po prostu z braku pomysłów na to, czym można zastąpić nieskuteczne zachowania. Na szczęście jedna z podstawowych – fundamentalnych rzec by można – zasad Pozytywnej Dyscypliny brzmi „Błędy są cudowną okazją do nauki”. Jeśli więc zdarzyło ci się popełniać którykolwiek z poniższych błędów, nie bądź dla siebie zbyt surowa lub surowy. Dzieci szybko wybaczają – dużo szybciej niż dorośli – poza tym wyciągając wnioski z własnych błędów, stajesz się dla dziecka przykładem.

  1. Skupianie się na natychmiastowych, a nie długofalowych rezultatach. Kara, krzyk, wzbudzanie poczucia winy mogą przynieść szybki rezultat, ale nie przynoszą żadnych korzyści długoterminowych. Lepiej koncentrować się na rozwiązaniach niż karze jakiegokolwiek rodzaju.
  2. Uciekanie się do kazań i nakładania konsekwencji zamiast do pytań pełnych ciekawości, które mogą pomóc dzieciom zrozumieć i wyobrazić sobie konsekwencje ich zachowań. Dzieci odkrywają konsekwencje swoich działań, wtedy kiedy mogą na spokojnie (czasem z pomocą rodzica) odpowiedzieć sobie na takie pytania jak: co się stało?, co spowodowało, że to się stało?, jak się z tym czujesz?, co dzięki temu zrozumiałeś i jakie masz pomysły na rozwiązanie problemu lub zapobieżenie powstaniu tego samego problemu w przyszłości.
  3. Zapominanie o tym, co dziecko czuje, myśli i decyduje. Na poziomie nieświadomym dzieci nieustannie podejmują decyzje i tworzą sieci przekonań. One kształtują ich osobowość i wpływają na zachowanie. Dziecko, które doświadcza kary, wstydu, upokorzenia, może zdecydować: „Zraniłeś mnie, a więc zemszczę się na tobie”, „Jak mi wstyd. Odpuszczę sobie”, „Do niczego się nie nadaję, po co w ogóle miałbym się starać?”, „Upokorzyłeś mnie, a teraz ja wykorzystam swoją władzę, by cię pokonać”. Niektóre, w poszukiwaniu zewnętrznej aprobaty mogą uzależnić się od akceptacji innych: „Jestem zła, ale udowodnię ci, że jestem dobra, byś mnie pokochał”. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla swojego dziecka, jest pomóc mu odkryć, że jest zdolne i że sobie poradzi i uwierzyć, że tak właśnie jest.
  4. Myślenie w stylu „Muszę teraz koniecznie coś zrobić! Jeśli nie zareaguję, będę nieodpowiedzialnym rodzicem, który różne rzeczy puszcza płazem”. Rozwiązywanie problemów w momencie złości, to najgorsze możliwe rozwiązanie. Wszyscy zachowują się wtedy irracjonalnie, nikt nie myśli logicznie i nikt nikogo nie słucha. Najpierw trzeba ochłonąć (i to zwykle rodzice potrzebują tego najbardziej), a dopiero potem, kiedy już wszyscy odzyskają dostęp do myślącej części mózgu i będą gotowi na współpracę, można poszukać rozwiązania biorącego pod uwagę potrzeby wszystkich zainteresowanych. Samo wpisanie problemu do planu spotkania rodzinnego już jest świetnym czasem na uspokojenie!
  5. Bycie zbyt uprzejmym lub zbyt stanowczym, zamiast uprzejmym i stanowczym w tym samym czasie. „Kocham cię i odpowiedź brzmi nie”.
  6. Ratowanie lub nadmierna ochrona. One pozbawiają dzieci okazji do ćwiczenia „mięśnia rozczarowania” i odkrywania, że są w stanie poradzić sobie i w dobrych i gorszych momentach życia.
  7. Robienie tego, o co często oskarżamy dzieci – niesłuchanie! Naucz się dostrzegać i opisywać uczucia dziecka zamiast natychmiast wygłaszać kazanie na temat jej lub jego zachowania. Możesz się zdziwić, kiedy okaże się, że ten pierwszy sposób jest znacznie bardziej skuteczny w zachęcaniu dziecka do zmiany zachowania.
  8. Brak wiary w to, że w atmosferze bezwarunkowej miłości i wsparcia każde dziecko ma zdolność do uczenia się i pozytywnej zmiany w tym również do przyswajania sobie wartościowych umiejętności społecznych i życiowych. Dzieci nie rozkwitają w warunkach nadmiernej kontroli lub pobłażliwości. Rozkwitają, kiedy rodzice włączają je w proces koncentrowania się na rozwiązaniach.
  9. Hołdowanie przekonaniu, że dzieci muszą „zapłacić” za swoje błędy, i zapominanie o tym, że dzieci mogą „uczyć” się na własnych błędach. Stwórzcie swoją rodzinną tradycję dzielenia się błędem popełnionym w ciągu dnia przy obiedzie – każdy mówi, jaki błąd popełnił i czego się dzięki niemu nauczył.
  10. Brak wiary w siebie. Rodzicu ucz się wszystkiego, co może ci pomóc w twojej rodzicielskiej podróży, a potem przefiltruj to przez swoje serce i wewnętrzną mądrość i na tym buduj relację z dzieckiem z miłością i wewnętrzną pewnością.

Jak już wspominałam na początku, ja dodałbym jeszcze dwa błędy – pewnie znalazłoby się ich jeszcze więcej:

  1. Zapominanie o tym, że wszystkie emocje są okej i że dzieci, tak samo jak dorośli w sposób naturalny przezywać będą je wszystkie. Ważne żeby uczyć, że nie każde zachowanie jest okej, np. bicie lub gryzienie w złości i jak dziecko w inny sposób (bardziej akceptowalny dla otoczenia) może je wyrażać.
  2. Traktowanie każdego zachowania dziecka na serio i zbyt osobiście. Nie każde „nieodpowiednie” zachowanie dziecka skierowane jest przeciwko rodzicowi, po prostu czasem zdarza się tak, że rodzic jest najbliżej i stoi na linii strzału. Czyż nie zdarza się wam odreagowywać różnych rzeczy na partnerze, tylko dlatego, że właśnie jest pod ręką? Reagowanie na takie zachowanie jest prostą drogą do wejścia w zaklęte koło walki i zemsty, czasem po prostu warto sobie odpuścić i przeczekać – po krótkim czasie okazuje się, że w danej sytuacji było to najlepsze możliwe wyjście z sytuacji.

Pamiętaj! W przyrodzie nie istnieje taki gatunek, jak rodzic idealny (parentulus idealus – jakoś tak brzmiałoby pewnie po łacinie). Pomyśl, zmieniłoby się twoje życie, gdybyś wierzyła i wierzył w to, że jesteś najlepszym możliwym rodzicem dla swojego dziecka? Czyż życie nie byłoby wtedy po prostu łatwiejsze? Nie musiałabyś nieustannie starać się doścignąć ideału, a tę zaoszczędzoną energię mogłabyś wykorzystać na czerpanie radości z tego, co jest. Tego i Wam i sobie życzę.

Na podstawie artykułu Jane Nelsen
Tłumaczenie: Anna Czechowska
https://www.positivediscipline.com/articles/10-biggest-mistakes-parents-make

Za: Joanna Baranowska

https://pozytywnadyscyplina.pl/12-najczestszych-bledow-popelnianych-przez-rodzicow/


Co dalej?