piątek, 7 stycznia 2022

PRESJA SUKCESU

Nadmierna kontrola i oczekiwania

    Synek mojej znajomej codziennie po szkole jeździ (tzn. jest wożony) na dodatkowe zajęcia: karate, dodatkowy angielski z native speaker’em, piłka nożna, szermierka, kurs tańca. W otoczeniu wiele dzieci żyje tak intensywnie. Rano szkoła, jeśli prywatna, niepubliczna to do godziny 15.00 – 16.00, potem zajęcia pozalekcyjne, na które wożą rodzice ustalając grafik między sobą, czy nawet z innymi rodzicami, jeśli na zajęcia chodzą także koledzy. Jeśli rodzice są wystarczająco zamożni zatrudniają specjalną panią, która zajmuje się całą „logistyką” ich dzieci, bo już przy dwójce - robi się z tego nie lada problem. Czasami pomagają dziadkowie, jeśli już nie pracują.


Po powrocie do domu na dziecko czeka odrabianie lekcji, nauka, kolacja i od rana znowu ten sam rytm. A dziecko ma np. dopiero 10 lat. Obciążenia zaś podobne do małego prezesa.

    
Rodzą się pytania: czy nasza córka, syn dzięki temu będzie szczęśliwa i najważniejsze: po co tak naprawdę to wszystko robimy? Jak pisał Erich Fromm „niewielu rodziców ma odwagę i odpowiednią dozę niezależności, by bardziej dbać o szczęście swoich dzieci, niż o ich sukces”.


    Doniesienia z badań psychologicznych prowadzonych w ciągu ostatnich dziesięcioleci mówią, że dzieci obciążone zbyt wieloma zajęciami żyją w ciągłym pośpiechu i stresie. Ankieta przeprowadzona w 2002 roku wśród 11- i 12-latków z bogatych dzielnic podmiejskich pokazała, że niepokojąco duży jest wśród nich odsetek pijących alkohol (ze wskazaniem na chłopców) i cierpiących na depresję (ze wskazaniem na dziewczęta). Wyższy jest u nich poziom wewnętrznego niepokoju niż u rówieśników z biedniejszych dzielnic.



    Czytałam też kiedyś o absolwentach najlepszych światowych uniwersytetów, którzy wychowani właśnie w podobnym trybie jak pisałam na wstępie, wożeni na specjalne zajęcia wybrane przez rodziców z udziałem wyselekcjonowanych innych dzieci z dobrych domów, mimo wysokiego poziomu intelektualnego nie mogli poradzić sobie potem w pracy. Nie umieli się odnaleźć, byli niezaradni, relacje interpersonalne sprawiały im kłopot. Świat wyglądał inaczej niż ten „sztuczny” stworzony przez rodziców i w tym prawdziwym świecie nie mieli doświadczeń.

    Nadmierne i często nierealne oczekiwania mogą wysuwać zwłaszcza ci rodzice, którzy sami odnoszą istotne sukcesy, np. na polu finansowym. Zdarza się jednak, że także ubożsi rodzice walczący o uznanie społeczne gotowi są zrobić wszystko, aby dać swoim dzieciom możliwości, których sami nigdy nie mieli. I mimo, że są to doniesienia amerykańskie, wydaje się, że i w Polsce powoli problem zaczyna się pojawiać.


    Osobiście myślę, że to nie tylko nasze wewnętrzne motywacje grają tu rolę, ale także środowisko, w jakim żyjemy. Sama pamiętam, że gdy mój najstarszy syn był jeszcze mały, chodził wtedy do przedszkola i słyszałam od znajomych, że ich dzieci w podobnym wieku chodzą już na treningi piłkarskie, zajęcia z kreatywnego myślenia, czy dodatkowy język obcy – zaczynałam odczuwać niepokój. Czyli zadziałał chyba u mnie tzw. „dowód społecznej słuszności” i to on nie pozwalał mi spokojnie spać. Otóż „dowód społecznej słuszności” mówi, że jeśli człowiek nie wie, jaka decyzja lub jaki pogląd jest właściwy (a to może zależeć od różnych czynników), podejmuje decyzje lub przyjmuje poglądy takie same, jak większość grupy. Czyli uważa, że jakieś zachowanie jest poprawne wtedy, gdy widzi innych ludzi, którzy tak właśnie się zachowują. Przenosząc to na grunt zajęć pozalekcyjnych: skoro wszyscy znajomi posyłają swoje dzieci na takie zajęcia, to znaczy, że jest to dobre i też powinnam to robić. Skoro tego nie robię, rodzi to dysonans i stąd mój niepokój. Oczywiście nie dzieje się to w sposób świadomy.

Tekst za: https://www.psychologiaprzykawie.pl/blog/presja-sukcesu

    Jak pisze Joaana Radziwił - Prezeska Fundacji Opiekuńcze Skrzydła - we współczesnym świecie nasze dzieci mają trudne d
zieciństwo i okres dorastania. Wykańcza je presja. Są zmęczone i niewyspane, przepracowane w szkole i na dodatkowych obowiązkowych zajęciach. I tęsknią za rodzicami.
Współczesne dzieci są zapracowane jak ich rodzice, nawet ponad czterdzieści godzin tygodniowo. To więcej niż pełen etat.

    Dzieci najczęściej są samotne. Samotne, bo dorośli nie mają czasu. Samotne, bo dorośli również są zmęczeni i niewyspani, przepracowani. Zaganiani rodzice zapisują dzieci na kolejne kółko czy drugi język obcy, bo dzięki temu dziecko będzie „zaopiekowane”. Problem z głowy. A rodzic bierze nadgodziny, żeby za zajęcia zapłacić. I ma coraz mniej czasu. Błędne koło.

    Dzieci często są przekonane, że rodzice nie poświęcają im uwagi, bo one na tę uwagę nie zasługują, bo nie są dosyć dobre. Za mało uczą się, za mało wiedzą, za mało są „doskonałe”.

    Bardzo często dzieci mają bardzo niskie poczucie własnej wartości.

    Dzieci mają… ogromną tęsknotę za rodzicami. Tęsknotę za rodzicami, z którymi potrzebują spędzać czas, przytulać się, rozmawiać, bawić się, czytać książki, grać w piłkę, jeździć na rowerze. Jeść cukierki.

Codziennie.


    Każde dziecko małe i duże jest wyjątkowe. Każde lubi być szanowane, lubi czuć się bezpiecznie i mieć możliwość dokonywania wyboru. Lubi się bawić. Lubi być chwalone i nagradzane. Lubi poznawać nowe rzeczy, doświadczać, być z rodziną i z przyjaciółmi. Lubi, gdy wzajemnie okazuje się miłość i szacunek. Lubi mieć ustalony rytm dnia, a także wolny czas. Lubi jeść cukierki. Codziennie.

    Nie zapominajmy, że dzieci potrzebują dzieciństwa, zabawy z rówieśnikami, biegania po dworze, swobodnej zabawy. To są najczęściej zgłaszane potrzeby naszych uczniów - móc się pobawić z kolegami..












środa, 15 grudnia 2021

Najczęstsze błędy wychowawcze wg. POZYTYWNEJ DYSCYPLINY

 

12 najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców

Jane Nelsen zebrała w jednym miejscu dziesięć najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców. Ja ze swojej strony na sam koniec dorzucam jeszcze dwa, których mi tu definitywnie zabrakło.

Jane pisze:

Wiele z wymienionych przeze mnie poniżej błędów popełnianych jest oczywiście w imię miłości. Często myślimy, że to, co robimy pomaga naszym dzieciom, lecz, gdybyśmy przyjrzeli się temu z perspektywy czasu, okazałoby się, że czasem zniechęcenie naszych dzieci spowodowane jest dokładnie naszym zachowaniem. Inne błędy wynikają po prostu z braku pomysłów na to, czym można zastąpić nieskuteczne zachowania. Na szczęście jedna z podstawowych – fundamentalnych rzec by można – zasad Pozytywnej Dyscypliny brzmi „Błędy są cudowną okazją do nauki”. Jeśli więc zdarzyło ci się popełniać którykolwiek z poniższych błędów, nie bądź dla siebie zbyt surowa lub surowy. Dzieci szybko wybaczają – dużo szybciej niż dorośli – poza tym wyciągając wnioski z własnych błędów, stajesz się dla dziecka przykładem.

  1. Skupianie się na natychmiastowych, a nie długofalowych rezultatach. Kara, krzyk, wzbudzanie poczucia winy mogą przynieść szybki rezultat, ale nie przynoszą żadnych korzyści długoterminowych. Lepiej koncentrować się na rozwiązaniach niż karze jakiegokolwiek rodzaju.
  2. Uciekanie się do kazań i nakładania konsekwencji zamiast do pytań pełnych ciekawości, które mogą pomóc dzieciom zrozumieć i wyobrazić sobie konsekwencje ich zachowań. Dzieci odkrywają konsekwencje swoich działań, wtedy kiedy mogą na spokojnie (czasem z pomocą rodzica) odpowiedzieć sobie na takie pytania jak: co się stało?, co spowodowało, że to się stało?, jak się z tym czujesz?, co dzięki temu zrozumiałeś i jakie masz pomysły na rozwiązanie problemu lub zapobieżenie powstaniu tego samego problemu w przyszłości.
  3. Zapominanie o tym, co dziecko czuje, myśli i decyduje. Na poziomie nieświadomym dzieci nieustannie podejmują decyzje i tworzą sieci przekonań. One kształtują ich osobowość i wpływają na zachowanie. Dziecko, które doświadcza kary, wstydu, upokorzenia, może zdecydować: „Zraniłeś mnie, a więc zemszczę się na tobie”, „Jak mi wstyd. Odpuszczę sobie”, „Do niczego się nie nadaję, po co w ogóle miałbym się starać?”, „Upokorzyłeś mnie, a teraz ja wykorzystam swoją władzę, by cię pokonać”. Niektóre, w poszukiwaniu zewnętrznej aprobaty mogą uzależnić się od akceptacji innych: „Jestem zła, ale udowodnię ci, że jestem dobra, byś mnie pokochał”. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla swojego dziecka, jest pomóc mu odkryć, że jest zdolne i że sobie poradzi i uwierzyć, że tak właśnie jest.
  4. Myślenie w stylu „Muszę teraz koniecznie coś zrobić! Jeśli nie zareaguję, będę nieodpowiedzialnym rodzicem, który różne rzeczy puszcza płazem”. Rozwiązywanie problemów w momencie złości, to najgorsze możliwe rozwiązanie. Wszyscy zachowują się wtedy irracjonalnie, nikt nie myśli logicznie i nikt nikogo nie słucha. Najpierw trzeba ochłonąć (i to zwykle rodzice potrzebują tego najbardziej), a dopiero potem, kiedy już wszyscy odzyskają dostęp do myślącej części mózgu i będą gotowi na współpracę, można poszukać rozwiązania biorącego pod uwagę potrzeby wszystkich zainteresowanych. Samo wpisanie problemu do planu spotkania rodzinnego już jest świetnym czasem na uspokojenie!
  5. Bycie zbyt uprzejmym lub zbyt stanowczym, zamiast uprzejmym i stanowczym w tym samym czasie. „Kocham cię i odpowiedź brzmi nie”.
  6. Ratowanie lub nadmierna ochrona. One pozbawiają dzieci okazji do ćwiczenia „mięśnia rozczarowania” i odkrywania, że są w stanie poradzić sobie i w dobrych i gorszych momentach życia.
  7. Robienie tego, o co często oskarżamy dzieci – niesłuchanie! Naucz się dostrzegać i opisywać uczucia dziecka zamiast natychmiast wygłaszać kazanie na temat jej lub jego zachowania. Możesz się zdziwić, kiedy okaże się, że ten pierwszy sposób jest znacznie bardziej skuteczny w zachęcaniu dziecka do zmiany zachowania.
  8. Brak wiary w to, że w atmosferze bezwarunkowej miłości i wsparcia każde dziecko ma zdolność do uczenia się i pozytywnej zmiany w tym również do przyswajania sobie wartościowych umiejętności społecznych i życiowych. Dzieci nie rozkwitają w warunkach nadmiernej kontroli lub pobłażliwości. Rozkwitają, kiedy rodzice włączają je w proces koncentrowania się na rozwiązaniach.
  9. Hołdowanie przekonaniu, że dzieci muszą „zapłacić” za swoje błędy, i zapominanie o tym, że dzieci mogą „uczyć” się na własnych błędach. Stwórzcie swoją rodzinną tradycję dzielenia się błędem popełnionym w ciągu dnia przy obiedzie – każdy mówi, jaki błąd popełnił i czego się dzięki niemu nauczył.
  10. Brak wiary w siebie. Rodzicu ucz się wszystkiego, co może ci pomóc w twojej rodzicielskiej podróży, a potem przefiltruj to przez swoje serce i wewnętrzną mądrość i na tym buduj relację z dzieckiem z miłością i wewnętrzną pewnością.

Jak już wspominałam na początku, ja dodałbym jeszcze dwa błędy – pewnie znalazłoby się ich jeszcze więcej:

  1. Zapominanie o tym, że wszystkie emocje są okej i że dzieci, tak samo jak dorośli w sposób naturalny przezywać będą je wszystkie. Ważne żeby uczyć, że nie każde zachowanie jest okej, np. bicie lub gryzienie w złości i jak dziecko w inny sposób (bardziej akceptowalny dla otoczenia) może je wyrażać.
  2. Traktowanie każdego zachowania dziecka na serio i zbyt osobiście. Nie każde „nieodpowiednie” zachowanie dziecka skierowane jest przeciwko rodzicowi, po prostu czasem zdarza się tak, że rodzic jest najbliżej i stoi na linii strzału. Czyż nie zdarza się wam odreagowywać różnych rzeczy na partnerze, tylko dlatego, że właśnie jest pod ręką? Reagowanie na takie zachowanie jest prostą drogą do wejścia w zaklęte koło walki i zemsty, czasem po prostu warto sobie odpuścić i przeczekać – po krótkim czasie okazuje się, że w danej sytuacji było to najlepsze możliwe wyjście z sytuacji.

Pamiętaj! W przyrodzie nie istnieje taki gatunek, jak rodzic idealny (parentulus idealus – jakoś tak brzmiałoby pewnie po łacinie). Pomyśl, zmieniłoby się twoje życie, gdybyś wierzyła i wierzył w to, że jesteś najlepszym możliwym rodzicem dla swojego dziecka? Czyż życie nie byłoby wtedy po prostu łatwiejsze? Nie musiałabyś nieustannie starać się doścignąć ideału, a tę zaoszczędzoną energię mogłabyś wykorzystać na czerpanie radości z tego, co jest. Tego i Wam i sobie życzę.

Na podstawie artykułu Jane Nelsen
Tłumaczenie: Anna Czechowska
https://www.positivediscipline.com/articles/10-biggest-mistakes-parents-make

Za: Joanna Baranowska

https://pozytywnadyscyplina.pl/12-najczestszych-bledow-popelnianych-przez-rodzicow/


Co dalej?














czwartek, 4 listopada 2021

Jak uzależniamy się od internetu i smartfonów?


Co sprawia, że uzależniamy się od internetu lub smartfonów? Dlaczego zaczynam sięgać po smartfon odruchowo? Jak to się dzieje, że przestaję kontrolować czas w internecie? To pytania, które stawia sobie większość użytkowników internetu.


Jakie są etapy uzależniania się od internetu lub smartfona?

  1. Korzystanie z mediów cyfrowych powoduje poprawę nastroju oraz powstanie świadomej przyjemności – nagrody. W wyniku zjawiska tolerancji dochodzi do obniżenia odczuwanej nagrody, co wymusza ciągłe zwiększanie częstotliwości lub długości czasu korzystania z mediów cyfrowych. (Symptom D)
  2. W pamięci zapisuje się silne skojarzenie z nagrodą wszystkich okoliczności i bodźców (np. smartfona) związanych z korzystaniem z mediów cyfrowych. Wielkość nagrody powoduje, że mózg zapamiętuję tę czynność jako wyjątkowo przyjemną i zaczyna preferować ją, zaniedbując inne. (Symptom E)
  3. Dzięki nagrodzie nieuświadomionej tworzy się pamięć proceduralna, która pozwala na powielanie danego zachowania w sposób bardziej automatyczny. Powstanie nawyku sprawia, że korzystanie z mediów cyfrowych staje się czymś naturalnym i przychodzi z coraz większą łatwością.
  4. W przypadku wystąpienia uzależnienia, brak dostępu do mediów wywołuje obniżenie nastroju oraz powstanie innych symptomów zespołu abstynencyjnego. (Symptom C)
  5. Pojawienie się sygnałów, które mózg rozpoznaje jako skojarzone z przyjemnością (np. dźwięk powiadomienia), dochodzi do wyzwolenia bardzo silnej motywacji do sięgnięcia po media cyfrowe, co czyni zachowanie przymusowym. (Symptomy A, B, F)
  6. W przypadku wytworzenia silnego nawyku, może dochodzić do uruchamiania procedury korzystania z mediów cyfrowych w sposób niekontrolowany w określonych sytuacjach skojarzonych wcześniej np. z korzystaniem ze smartfona. (Symptom B)

Powyższe etapy uzależnienia od smartfona i internetu, potocznie zwane fonoholizmem, znajdujemy również na liście symptomów uzależnienia wskazywanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w klasyfikacji ICD:

  1. Silne pragnienie lub poczucie przymusu wykonania pewnych czynności.
  2. Trudności z samokontrolą dotyczącą powstrzymania się od wykonania.
  3. Wystąpienie zespołu abstynencyjnego (np. złe samopoczucie wywołane brakiem dostępu do internetu, telefonu komórkowego, komputera).
  4. Zaistnienie tolerancji, tj. sytuacji, w której dla osiągnięcia zamierzonego efektu konieczne jest coraz częstsze i dłuższe wykonywania pewnych czynności.
  5. Utrata zainteresowań oraz przyjemności istniejących przed uzależnieniem się.
  6. Uporczywe powtarzanie pewnych czynności mimo bezspornych dowodów na ich destrukcyjny wpływ na zdrowie oraz stosunki społeczne.


Co można zrobić, aby nie uzależnić się od internetu lub smartfona?
  • Nie ograniczaj się do uzyskiwania przyjemności wyłącznie z korzystania z mediów cyfrowych. Inne czynności również mają dla mózgu wartość nagradzającą. Przeplataj czas bycia w sieci czasem bycia offline. Dzięki różnorodności skojarzeń różnych czynności z nagrodą, nie będziesz niewolnikiem smartfona jako jedynego źródła przyjemności.
  • Nie korzystaj z mediów cyfrowych w stałych, powtarzalnych sytuacjach, aby nie dopuścić do powstania nawyku, w którym nie wiedząc kiedy, będziesz mieć w rękach telefon. Zwróć uwagę na te sytuacje, w których odruchowo sięgasz po telefon i staraj się nie powielać wyuczonego wzorca.
  • Postaraj się zminimalizować dopływ do mózgu sygnałów, które będą wywoływać motywację do sięgnięcia po media cyfrowe – np. odkładaj telefon tak aby nie był on w zasięgu wzroku, a także wyłącz powiadomienia w telefonie.

Autorzy: Maciej Dębski, Wojciech Glac

https://dbamomojzasieg.pl/

środa, 6 października 2021

WSPIERAMY RELACJE - szkolenia dla rodziców

 Portal Librus wraz z firmą Philips przygotowali szkolenia dla rodziców wspierające relacje.

Zastanawiasz się czasem, jakim jesteś rodzicem - nadzorcą, towarzyszem, a może helikopterem? Na pewno zależy Ci, aby Wasz dom był bezpieczną przystanią, w której czujecie się kochani i akceptowani. Weź udział w szkoleniach i dowiedz się: jak zadbać o siebie i dziecko po długim czasie społecznej izolacji, jakie czynniki wpływają na to, że dziecko się boi i dlaczego warto, aby rodzic był “drugim kurczakiem”.

W ramach projektu społecznego WspieraMY relacje dla rodziców przygotowane są  trzy 60-minutowe szkolenia w formie nagrań wideo.

Szkolenia są udostępnione na stronie projektu: wspieramyrelacje.pl

Dom jako bezpieczna przystań wspierająca rozwój dziecka - szkolenie

  • Rodzice jako bezpieczna baza - bezwarunkowa miłość i akceptacja dziecka jako profilaktyka odporności psychicznej.
  • Trzy role rodzicielskie - nadzorca, towarzysz, helikopter. Jakim rodzicem jestem, a jakim chcę być? Co służy budowaniu wspierających relacji?
  • Strefy regulacji - jak zadbać o siebie i dziecko i dlaczego to takie ważne nie tylko po powrocie do szkoły po edukacji zdalnej?

O lęku i strachu nie tylko u dzieci. Jak opiekować się tymi emocjami i być wsparciem dla dziecka?
  • Jak opiekować się dzieckiem, które przeżywa lęk, strach czy niepokój. Metody, sposoby do zastosowania.
  • Dlaczego  warto, aby rodzic był „drugim kurczakiem” i co to oznacza?
  • Czynniki wpływające na to, że dziecko się boi.
  • O jakich lękach rozwojowych warto pamiętać.

Odporność psychiczna dziecka i rodzica - szkolenie
  • Odporność psychiczna - co to takiego i jaka jest rola rodzica.
  • Depresja i obniżony nastrój- zadania dla rodzica wspierające dziecko.
  • Wypalenie emocjonalne, syndrom istoty dającej - dlaczego najpierw trzeba wzmacniać siebie?
  • Stres i stresory – co oznacza przejście cyklu do końca i dlaczego to jest ważne przy wspieraniu trudności emocjonalnych dzieci.



czwartek, 23 września 2021

Neurony lustrzane, czyli o przejmowaniu wzorców zachowań - modelowanie i naśladowanie.

„Cholela jasna” – dobiegło z pokoju dzieci, gdy Karolkowi lat 4 i pół, który jeszcze dobrze nie wymawiał „r”, nie udało się zbudować wieży z klocków. Mama zszokowana zajrzała przez drzwi i zobaczyła chłopca a przed nim leżącą wielką kupę klocków. Na początku nie bardzo wiedziała, jak ma zareagować. Ponieważ podobne sytuacje zaczęły się powtarzać, zaczęła zwracać synkowi uwagę, upominać, tłumaczyć, że tak nie wolno mówić, że powinien ładnie się odzywać, a brzydkie wyrazy i przekleństwa nie są dobrze odbierane przez innych. Efekty były jednak znikome.

Po kilku dobrych latach od tego zdarzenia rodzice praktycznie nie mogli wejść do pokoju Karola. Panował bałagan nie do opisania. Na dywanie klocki Lego mieszały się z kartkami i pisakami. Leżał szkolny plecak, a obok skarpetki i inne ubrania. Śrubokręt, który pożyczył od taty na zajęcia techniczne, a nawet wczorajsze drugie śniadanie, jakie dostał do szkoły. „Coś nieprawdopodobnego” myślała mama. „Sprzątnij pokój! Ile razy mam Ci to powtarzać! Jak możesz żyć w takim bałaganie!” - tylko że żadne prośby i groźby kierowane do Karola nie działały.

Gdy Karol stał się nastolatkiem, zaczął pyskować ojcu. „Zwracaj się do mnie z szacunkiem! Nie mów tak do mnie!” – mówił w takich sytuacjach ojciec. Zmian jednak wielkich w zachowaniu Karola nie było.

„Dlaczego on taki jest?” – zachodzili w głowę rodzice. Zdarzenia i sytuacje z życia Karola z pozoru wydają się bez związku. A przynajmniej rodzice nie widzieli w nich logiczności, choć może i specjalnie się ich nie doszukiwali. Zapomnieli w tym wszystkim o sobie i swoim życiu. O tym, że jedną z podstawowych i najskuteczniejszych metod wychowawczych jest bycie samemu wzorem dobrego zachowania. Zapomnieli, że tata Karola strasznie denerwuje się za kierownicą i zazwyczaj przeklinania w samochodzie, gdy stoi w korku lub gdy ktoś zajedzie mu drogę. Nie jest więc dziwne, że potem słyszeli dosadne słowa w ustach małego Karolka, gdy nie udawała mu się zabawa: układnie wieży, rysunek, czy cokolwiek innego.

Porządek – kolejny problem w życiu Karola. Ale pytanie jak wyglądał porządek w ich kuchni? Czy zawsze talerze od razu trafiały do zmywarki, czy stały przez cały dzień na blacie? A stosy ubrań przy pralce w łazience? Czy rodzice chowali swoje ubrania i buty do szafy, gdy wracali do domu? Wydaje się, że z pozoru małe i nieistotne rzeczy. No, właśnie…

​Tata Karola miał bardzo stresującą pracę. Wracał do domu wykończony, na granicy wytrzymałości, najdrobniejsza rzecz wyprowadzała go z równowagi i wówczas krzyczał na żonę. A po kilku latach zaczął się dziwić, co dzieje się z Karolem, że zaczął mu pyskować. Nic! Po prostu dostał „dobrą” szkołę zachowania i zaczął stosować ją w swoim życiu.

Rodzice są osobami bardzo znaczącymi w życiu dziecka i to od nich przejmowane są wzorce zachowania (zarówno dobre, jak i niestety złe), ale nie dlatego, że dziecko uznało te zachowania za moralnie słuszne, tylko dlatego, że mama i tata to pierwszoplanowe osoby znaczące dla dziecka. To także zupełnie instynktowne zachowanie, bo gdy np. do pokoju, w którym jest mama z małym dzieckiem baraszkującym po podłodze, wejdzie ktoś nieznajomy - nieznany dziecku, to spojrzy ono najpierw na swoją mamę, jej reakcję i jej zachowanie wobec obcego i na podstawie reakcji mamy będzie się podobnie zachowywać.

Nie możesz wymagać od dziecka czegoś, czego sam nie robisz. To nigdy nie zadziała. Przekaz „Rób, to co Ci mówię, a nie to, co sam robię!” nigdy nie będzie skuteczny. Ponieważ to, co robimy ma na dzieci o wiele większy wpływ niż to, co mówimy. „Wydaje się, że dzieci instynktownie wiedzą, że czyny więcej mówią o człowieku niż słowa”. *

Jeśli mówisz dziecku, żeby nie paliło papierosów, bo są szkodliwe, a na imprezie widzi Cię palącego, to otrzymuje dużo ważniejszą dla siebie informację. Jeśli oszukujesz w zeznaniach podatkowych, mówisz, że wyjeżdżasz, bo nie chcesz iść na spotkanie, to nie dziw się potem, że sam zostaniesz przez dziecko okłamany. Ale gdy jesteś otwarty i ufny wobec ludzi, uprzejmy i wspaniałomyślny, to Twoje dziecko otrzyma od Ciebie dobrą lekcję tego, jaką wartość mają relacje z innymi ludźmi.

​We wczesnym okresie życia przejmowanie wzorców przez dziecko odbywa poprzez empatię, naśladowanie, modelowanie i identyfikację. Dzieci przejmują więc nie tylko proste zachowania, ale też nasze tendencje emocjonalno – motywacyjne, czyli bardziej złożone sposoby przenoszenia doświadczenia, które wpływają na ich pozytywny lub negatywny stosunek do innych ludzi. Musimy więc ciągle uważać na informacje, jakie komunikują nasze własne czyny, a nie nasze słowa.

Przyjrzyjmy się uważnie naszym dzieciom, ile w nich jest z nas? I czy czasem nie denerwuje Was w nich to, czego najbardziej nie lubicie u siebie?

 

*K. Steede ”10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców”, GWP, Gdańsk 2007

Tekst pochodzi ze strony: https://www.psychologiaprzykawie.pl/blog

niedziela, 27 czerwca 2021

Dzieci w wirtualnej sieci - jak chronić dziecko przed zagrożeniami cyfrowego świata?


  • Jak rozpoznać, czy moje dziecko jest uzależnione od smartfona?
  • Jak sprawdzić, czy moje dziecko gra za dużo?
  • Jak chronić dziecko przed internetową pornografią?
  • Jak pomóc dziecku radzić sobie z zagrożeniami wirtualnego świata?
  • Jak przeprowadzić cyfrowy detoks?



Broszura jest stworzona przez Fundację Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii



czwartek, 10 czerwca 2021

Problemy dorastania, a dobre relacje rodziców z nastolatkami.

Okres młodzieńczego buntu bywa dla rodziców prawdziwym wyzwaniem. Nawet jeśli dzieci dotąd były spokojne i raczej nie sprawiały problemów, a rodzice mieli z nimi dobry kontakt, w okresie dorastania wzajemne porozumienie może być dużo trudniejsze. Z jednej strony młodzież w tym wieku w szczególny sposób potrzebuje rodzicielskiego wsparcia, z drugiej – trudno znaleźć z nią wspólny język. Dorośli mogą więc doświadczać trudności wychowawczych, borykać się z obawami i zwątpieniem w swoje pedagogiczne umiejętności. Jak im pomóc, by potrafili porozumieć się z dziećmi w tym szczególnym okresie?

Okres pełen wyzwań

Dojrzewanie to trudny, ale jednocześnie bardzo ważny moment rozwojowy. W tym wieku intensywnie kształtuje się osobowość nastolatka, jego system przekonań i wartości, tożsamość (również psychoseksualna). Młody człowiek zdobywa ważne życiowe doświadczenia: w szkole, rodzinie, grupie rówieśniczej i w pierwszych związkach. Stawia czoła fizycznemu dojrzewaniu swojego organizmu, w tym zmianom w wyglądzie ciała, które z sylwetki dziecięcej zmienia się w dorosłą. Za sprawą zmian hormonalnych i psychologicznych doświadcza intensywnych, labilnych emocji. Może to powodować częste emocjonalne wybuchy i impulsywność, ale też nieoczekiwane i diametralne zmiany zachowania. Nastolatek potrafi w jednej chwili odczuwać głęboką rozpacz, by zaraz przejść do stanu euforii; raz jest empatyczny i wrażliwy, a raz okrutny i cyniczny. 

Nastolatki mają też tendencję do radykalnych opinii i czarno-białego widzenia świata. Jednocześnie brak im jeszcze „życiowej mądrości”: wiedzy i doświadczenia. To sprawia, że w wielu spornych czy niejednoznacznych kwestiach trudno jest im porozumieć się z dorosłymi. Wszystko to wiąże się z intensywnym rozwojem osobowości nastolatka – różnorodność jego zachowań pozwala mu sprawdzić się w różnych sytuacjach i zbadać, jaki sposób postępowania mu odpowiada oraz przynosi oczekiwane efekty. Dla otoczenia często bywa to trudne, dla samego nastolatka jest jednak źródłem bezcennego doświadczenia. Nawet kiedy dopuści się on niewłaściwych zachowań, w sprzyjającym środowisku wychowawczym ma szansę wyciągnąć z tego wnioski i w przyszłości uważać, by nie powtórzyć błędu.

Nastolatki często mają silną potrzebę zdobywania nowych doświadczeń – co łatwo zrozumieć (dzięki temu zdobywają wiedzę o życiu), ale może to prowadzić do niepożądanych, nawet ryzykownych zachowań (eksperymentów z używkami, seksem, zachowaniami niebezpiecznymi dla zdrowia lub niezgodnymi z prawem itp.). Intensywnie rozwija się też autonomia młodych ludzi, do głosu dochodzi silna potrzeba samostanowienia, która może skutkować postawą buntu wobec nakazów, zakazów, konwenansów i autorytetów. Bunt ten może być tym bardziej burzliwy, im bardziej wybuchowy jest temperament nastolatka, ale – o czym rodzice nie zawsze pamiętają – jego intensywność może zależeć też od postaw rodzicielskich. Jeśli rodzice narzucają dziecku zbyt wiele ograniczeń, nie liczą się z jego zdaniem, jego bunt może być silniejszy niż w przypadku nastolatka, który od wczesnego dzieciństwa otrzymywał coraz większą autonomię (adekwatną do wieku). W okresie dorastania nie wszystkie nastolatki buntują się jednak w burzliwy sposób. Niektóre przeciwnie – wycofują się, cichną, zamykają się w sobie. Nawet jeśli nie sprawiają trudności wychowawczych, takie zachowanie może świadczyć o głębokich problemach. Z perspektywy wyzwań rozwojowych okres dorastania jest często najtrudniejszy w życiu człowieka. Wiąże się to nie tylko z tendencją do silnych reakcji i przeżyć emocjonalnych (psychiczna krzywda boli nastolatka bardziej niż osobę dorosłą), ale też z tym, że choć nastolatek zaczyna stykać się z pierwszymi „dorosłymi” problemami, brakuje mu wiedzy i możliwości, by sobie z nimi radzić. Jednocześnie często uważa, że powinien radzić sobie sam, bo dorośli go nie zrozumieją, nie zechcą pomóc lub nie będą w stanie tego zrobić. Ukrywa więc swoje kłopoty. W efekcie może doświadczyć zaburzeń lękowych, depresyjnych czy odżywiania, a nawet podjąć próbę samobójczą.

Cała prawda o dojrzewaniu

Wciąż żywy jest stereotyp, mówiący o tym, że tzw. emocjonalny dół (obniżony nastrój) jest normalnym zjawiskiem okresu dorastania, co często prowadzi dorosłych do bagatelizowania objawów zaburzeń lękowych czy nastroju u młodzieży. Należy uświadomić rodziców, że tzw. bunt młodzieńczy nie jest tylko przykrym „efektem ubocznym” dorastania, ale spełnia w nim ważne funkcje rozwojowe (związane z rozwojem autonomii, osobowości i życiowego doświadczenia) oraz że jest dla nastolatków szczególnie trudnym okresem, w którym wymagają oni wsparcia. Dorośli często mają bowiem tendencję do bagatelizowania problemów młodzieży – patrzą na nie z własnej perspektywy. To, co dla rodzica jest błahe, dla nastolatka bywa nie do pokonania. Bagatelizowanie powoduje, że dorośli mogą przeoczyć poważne trudności swojego dziecka; wysyłają mu też w ten sposób sygnał: „Nie rozumiem twoich problemów i uważam, że są nieistotne”. Trudno wówczas oczekiwać, że młody człowiek będzie próbował rozmawiać o swoich kłopotach z rodzicem. 

Rodzice powinni usłyszeć od nauczycieli/wychowawców jak najwięcej przydatnych informacji o specyfice okresu dojrzewania i występujących w tym wieku problemach związanych zwłaszcza z samoakceptacją, trudnościami w relacjach rówieśniczych i intymnych (np. nieśmiałością, lękiem przed odrzuceniem, wyśmianiem), lękiem przed przyszłością (np. przed egzaminami czy wejściem  w dorosłość), radzeniem sobie w trudnych sytuacjach, uzależnieniami czy trudnościami w nauce. Tematem często pomijanym przez rodziców jest seksualność. Zdarza się, że nie wiedzą oni, jak rozmawiać z nastolatkiem na tematy intymne, mogą zatem potrzebować pomocy w tym zakresie. Przyda im się też wiedza dotycząca nałogów i uzależnień (nie tylko od substancji psychoaktywnych, ale też tzw. uzależnień behawioralnych).



Najczęstsze błędy rodziców

W relacjach z nastolatkami rodzice popełniają różne błędy wychowawcze – działają pod wpływem emocji lub brakuje im wiedzy wychowawczej. Warto taktownie i z wyczuciem zwrócić im uwagę na poniższe błędy, aby wiedzieli, jakich zachowań unikać:

nadmierna kontrola – dawanie dziecku zbyt mało swobody, autonomii i intymności (zakazy, nakazy, kontrolowanie życia prywatnego, czytanie pamiętnika, sprawdzanie emaili, ingerowanie w relacje koleżeńskie, narzucanie decyzji),

traktowanie nieadekwatne do wieku – wciąż jak dziecko (frustruje to nastolatka i prowadzi do napięć) lub jak osobę dorosłą (zbyt wysokie wymagania, pozostawienie nastolatka bez wsparcia),

niekonstruktywna krytyka – częste i drobiazgowe albo raniące i poniżające krytykowanie zachowania, poglądów, znajomych czy wyglądu dziecka (często powtarzane niekonstruktywne komunikaty nie przynoszą skutków wychowawczych, za to negatywnie wpływają na relację dziecka z rodzicem, mogą też prowokować wybuchowe reakcje nastolatka), ocenianie dziecka poprzez porównywanie go z innymi lub z sobą („ja w twoim wieku…”),

konflikty i próby sił – rodzice próbują okiełznać dorastającego nastolatka poprzez stosowanie zakazów i kar, narzucanie mu swojej woli czy wchodzenie z nim w słowne przepychanki; nawet najbardziej słuszna uwaga wypowiadana w złości lub w formie nakazu nie trafi do nastolatka, a kłótnia tylko pogłębi trudności komunikacyjne,

brak konsekwencji w metodach wychowawczych czy podejściu do nastolatka – raz traktowanie go jak dziecko, a raz wymaganie „dorosłości”, raz rygorystyczne zasady, a raz nadmierna swoboda itd.,

nieumiejętność zaakceptowania zmian w relacji z dzieckiem – rodzicom trudno pogodzić się z tym, że dziecko zaczyna kwestionować ich racje i decyzje, co sprawia, że mogą być nadmiernie krytyczni i kontrolujący – zamiast dopasować się do potrzeb nastolatka, zwiększyć zakres jego autonomii i uczyć go, jak bezpiecznie z niej korzystać.



Dobre nawyki rodzica

Rodzic nastolatka powinien nie tylko wiedzieć, o czym rozmawiać ze swoim dzieckiem (i jakich błędów się wystrzegać), ale także, w jaki sposób to robić i jak wobec niego postępować. Warto zachęcać rodziców, by starali się zmieniać swoje zachowanie i perspektywę tak, by stały się w nich obecne:

pozytywne założenia na temat dziecka – nie należy zakładać, że nastolatek postępuje  „złośliwie”, „bezmyślnie”, jest „egoistyczny” lub „robi coś specjalnie, by dopiec rodzicom”, ani zarzucać mu tego; „nieodpowiednie” zachowania u nastolatków najczęściej wynikają z emocji, buntu lub odmiennego spostrzegania sytuacji – to, co dla rodziców jest głupie lub niebezpieczne, dla nastolatka bywa sensowne, potrzebne, atrakcyjne, dlatego nie powinno się z góry zakładać złej woli, a raczej to, że dziecko popełniło błąd lub ma inny punkt widzenia,

bezwarunkowa miłość i akceptacja – jeśli to uzasadnione, rodzic powinien krytykować (konstruktywnie) zachowania swojego dziecka, ale nie samo dziecko jako osobę,

spokój i opanowanie (ale nie chłód) – w nerwowych sytuacjach emocje lubią się udzielać, jeśli jednak rodzic zachowa pełen życzliwości spokój i będzie dążył do porozumienia, a nie konfrontacji, łatwiej będzie mu osiągnąć porozumienie z dzieckiem,

nienachalna troska – nastolatek powinien czuć, że rodzicom na nim zależy i że są zawsze gotowi mu pomóc, ale jednocześnie w ich zainteresowaniu życiem dziecka nie powinno być wścibstwa; rodzic powinien akceptować to, że dziecko powie mu o swoim życiu tyle, ile samo będzie chciało – a wtedy może nawet zechce powiedzieć więcej niż wtedy, kiedy rodzic dopytuje (zasada ta nie dotyczy poważnych problemów nastolatka – w ich obliczu rodzic powinien być zdeterminowany, by zdobyć jak najwięcej informacji, które umożliwią skuteczną pomoc),

zaufanie – powinno działać w dwie strony: rodzic powinien być szczery i wiarygodny (dotrzymywać danego słowa, realizować zasady, których sam chce nauczyć dziecko, postępować konsekwentnie) i sam okazywać nastolatkowi zaufanie (ograniczone jedynie rozsądkiem),

poszanowanie intymności – rodzice powinni uszanować tajemnice rzeczy osobistych, prywatnej korespondencji i rozmów swojego dziecka,

partnerstwo – nastolatek nie jest jeszcze osobą dorosłą, jednak im jest starszy, tym bardziej powinien być traktowany po partnersku – znaczy to, że dorośli powinni okazywać szacunek dla jego opinii, wartości czy potrzeb, prowadzić z nim dialog, a nie monologować,

autonomia osobistych decyzji – nastolatkowi należy dawać możliwie dużą swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących jego życia prywatnego (spędzania wolnego czasu, wydawania kieszonkowego, doboru przyjaciół, stroju, fryzury itp.),

współdecydowanie – głos nastolatka powinien być brany pod uwagę podczas podejmowania decyzji wpływających na całą rodzinę; rodzice mogą też czasami poprosić o opinię nastolatka również w innych sprawach lub poprosić go, by wyjaśnił im coś, na czym się zna – dzięki temu poczuje, że dorośli liczą się z jego głosem, nawet jeśli to oni ostatecznie podejmują decyzję,

prośba i perswazja zamiast przymusu – kiedy rodzice chcą czegoś od dziecka, powinni je o to (konkretnie i wprost) poprosić, a w razie odmowy – posłużyć się rozmową i rzeczową argumentacją; nakazy, zakazy i przymus to rozwiązania ostateczne, których należy unikać tak długo, jak to możliwe,

otwartość i powściągliwość w ocenianiu – jeśli rodzice chcą, by ich dzieci dzieliły się z nimi problemami, powinni właściwie reagować na każdą próbę dziecka zwrócenia się do nich; nastolatka należy spokojnie i życzliwie wysłuchać, nawet jeśli rodzic sądzi, że to, co słyszy, jest „głupie”, „mało ważne” czy nawet „wstrząsające” – na (wyważone) wyrażenie swojej opinii rodzic będzie miał czas później, w pierwszej kolejności powinien natomiast skupić się na zrozumieniu problemu i poszukaniu rozwiązania oraz udzieleniu dziecku potrzebnego wsparcia,

humor i dystans – trudne, nerwowe sytuacje można skutecznie rozładować humorem (w tym autoironią), rodzic powinien jednak uważać, by żart nie zranił uczuć nastolatka, a zwłaszcza nie był drwiną z niego samego lub jego problemu – trzeba tu sporo wyczucia,

bliska, ale nie „kumpelska” relacja – choć nastolatek dorasta, wciąż potrzebuje oparcia w rodzicach, mogą więc oni być „wyluzowani”, jeśli jest to ich sposób na więź z dzieckiem, ale powinni pamiętać, by przy swobodniejszym stylu bycia wciąż pozostawać w roli rodzica, a nie „kumpla”. 




Bibliografia:

• J. Elliot, M. Place, Dzieci i młodzież w kłopocie, WSiP, Warszawa 2000.

• A. Faber, E. Mazlish, Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały, Media Rodzina, Poznań 2006.

• A. Oleszkowicz, A. Senejko, Psychologia dorastania. Zmiany rozwojowe w dobie globalizacji, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013. 


Opracowała: Magdalena Goetz, psycholożka i psychoterapeutka zajmująca się terapią młodzieży i dorosłych, prowadzi warsztaty psychoedukacyjne dla dzieci i młodzieży oraz szkoli rady pedagogiczne.